dieta-benedyktynska

Dieta benedyktyńska

Benedyktyni, Zakon Świętego Benedykta (z łaciny Ordo Sancti Benedicti, używany skrót: OSB) – najstarszy na świecie katolicki zakon mniszy na zachodzie, założony w 529 roku przez św. Benedykta z Nursji. Dzieli się na gałąź męską – mnichów, żeńską – mniszki i laikat – oblatów, wiernych świeckich obojga płci, zrzeszonych przy opactwach benedyktyńskich i żyjących według Reguły św. Benedykta w świecie. Słynne motto zakonu, przypisywane założycielowi, brzmi: Ora et labora (Módl się i pracuj), zaś hasłem przewodnim jest: Ordo et pax (Ład i pokój) oraz „Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony” – Ut in omnibus glorificetur Deus (Reguła Benedykta 57,9).

Opactwa benedyktyńskie są niezależne jurysdykcyjnie od jakichkolwiek wyższych władz zakonnych, chociaż mogą łączyć się w kongregacje. Kongregacje i niezależne opactwa tworzą Konfederację Benedyktyńską. Istnieją także kongregacje i opactwa niebędące członkami Konfederacji. Mnisi ślubują: stałość (stabilitas), obyczaje monastyczne (conversatio morum) i posłuszeństwo, (oboedientia) wobec Reguły. Zakon benedyktyński kultywuje ubóstwo; należy opuścić wszystko, by całkowicie oddać się Bogu. Nie chodzi o to, by utożsamić się z tymi, którzy nic nie posiadają, lecz o to, by lepiej ich zrozumieć. Ubóstwo polega na bezgranicznym zaufaniu Bogu, gdyż, jeśli pozbędziemy się wszystkiego, jedynym zabezpieczeniem będzie Chrystus, nie pozostanie już nic prócz wiary, że Pan zaopiekuje się swymi dziećmi i nie pozwoli im zginąć. Ubogi nie jest narażony na pokusy samowystarczalności, gdyż nie posiada niczego, co mogłoby mu wystarczyć. Benedyktyni poprzez ubóstwo pragnęli upodobnić się do Jezusa i Go naśladować. Dobra doczesne są nic niewarte, gdyż prawdziwy skarb jest w niebie. Pragnęli posiadać tylko tyle, ile zaspokaja ich rzeczywiste potrzeby, resztę rozdawali, nie martwiąc się o jutro, gdyż bezgranicznie ufali Bogu. Jeszcze do niedawna benedyktyni kultywowali praktykę – „2 benedyktynów je z 1 miski, tak, aby starczyło dla biedaka”.

Benedyktyni przyczynili się do rozwoju kultury europejskiej, prowadzą słynne szkoły i zajmują się ogrodnictwem i zielarstwem. Zapoczątkowali zwyczaj mszy gregoriańskich, chorału gregoriańskiego, pielęgnują piękno liturgii, jako Służby Bożej i najważniejszej czynności Kościoła. Przyczynili się do apostolstwa świeckich w Kościele poprzez instytucję oblatów benedyktyńskich, którzy stali się pierwowzorem dla późniejszych świeckich „trzecich zakonów”. Nadal produkują na bazie własnej recepty likier z 40 ziół, zwany benedyktynem. Pierwsi produkowali go zakonnicy francuscy w klasztorze w Fécamp w Normandii.

Pierwsze opactwo, założone na wzgórzu Monte Cassino we Włoszech, istnieje do dziś. Posiada najstarszą bibliotekę w Europie, a jego scriptorium, w którym przepisywano ręcznie manuskrypty, należy do najcenniejszych zbiorów z okresu średniowiecza. W czasie Drugiej Wojny Światowej klasztor został zbombardowany przez wojska amerykańskie, w rezultacie, czego wiele cennych dzieł zostało zniszczonych lub zaginęło. U podnóży wzgórza klasztornego toczyły się zacięte walki. Został on zdobyty 18 maja 1944 roku przez polską armię generała Władysława Andersa. Dziś znajduje się tam jeden z największych polskich cmentarzy wojskowych poza granicami kraju. Po wojnie klasztor odbudowano. Członkami zakonu było 11 papieży oraz kilkuset świętych, błogosławionych, biskupów, uczonych kościoła, m.in. – św. Wojciech, S. B. Bernard z Wąbrzeźna, św. Hildegarda z Bingen, św. Franciszka Rzymianka. (Wszyscy ci świeci błogosławieni przyczynili się do powstania diety benedyktyńskiej).

Św. Wojciech jest pierwszym męczennikiem, zamordowanym na ziemiach polskich a także według tradycji, św. Wojciech miał być autorem pieśni Bogurodzica. * Był też doskonałym obserwatorem ludzi przyrody – zalecał aby jeść chudo i umiarkowanie. Posty zalecał też jako sposób oczyszczenia organizmu oraz wskazywał, że każdy człowiek powinien jeść częściej lecz umiarkowanie proponował jako zdrowe produkty, pszenice orkisz i żyto.

Bernard z Wąbrzeźna (właśc. Błażej Pęcharek; ur.25 lutego 1575 roku w Wąbrzeźnie, zm. 2 czerwca 1603 roku w Lubiniu) – Sługa Boży, duchowny rzymskokatolicki, mnich z opactwa w Lubiniu, szczególną czcią otaczają go mieszkańcy Grodziska Wielkopolskiego, gdzie według legendy ojciec Bernard pobłogosławił wyschniętą studnie, która dzięki temu ponownie napełniła się wodą. Woda ze studni była niezbędna do funkcjonowania miejskiego browaru – w tamtych czasach jedynego źródła dochodu dla miasta. Zalecał też i stosował elementy diety św. Hildegardy oraz twierdził, że różni ludzie powinni jeść różne produkty. (Dziś lekarze co raz częściej potwierdzają fakt, że dieta powinna być też warunkowana określoną grupą krwi)

Św. Hildegarda była uważną obserwatorką natury i ludzi. Bazując na greckiej filozofii czterech żywiołów, badała wzajemne oddziaływania pomiędzy światem żywym i martwym oraz ich wpływ na stan organizmu i duszy człowieka. Rezultaty swoich dociekań zawarła w traktacie o leczniczym i szkodliwym działaniu roślin i minerałów, które, jak sądziła, uczestniczyły w nieustannym procesie wymiany wewnętrznych zasobów energii. W rezultacie jej niektóre poglądy na naturę rzeczy zawierały elementy panteistyczne. Medycyna św. Hildegardy z Bingen am Rhein to medycyna holistyczna, widząca człowieka całościowo, z jego całym ciałem i jego duszą, opierająca na czterech obszarach: „Boskim, kosmicznym, cielesnym i duchowym”. Opiera się na „6 regułach życia”. Jej publikacje z zakresu medycyny ludowej zyskały jej miano pierwszej niewiasty pośród lekarzy i przyrodników Niemiec. Najbardziej znanymi jej dziełami z tego zakresu są Liber Subtilitatum Diversarum Naturarum Creaturarum oraz Causae et Curae.

Franciszka Rzymianka została kanonizowana przez papieża Pawła V w 1609 roku. Jest patronką Rzymu, oblatów benedyktyńskich, kobiet i od 1925 roku, obok św. Krzysztofa także kierowców. Jako jedna z pierwszych zauważyła, że pokarm matki zależy od tego, co ona je i zalecała młodym karmiącym matką potrawy lekkostrawne.

Zwyczaj uprawy przez benedyktynów w klasztornych ogrodach ziół leczniczych zaowocował wieloma do dziś popularnymi i skutecznymi mieszankami ziołowymi. Także oparty na specjalnej, stanowiącej tajemnicę zakonu recepturze sławny likier ziołowy „Benedictine” został wynaleziony w benedyktyńskim klasztorze Fecamp we Francji przez XVI-wiecznego zakonnika Don Bernardo Vincelliego.

Likier ten, oparty na nalewce z ponad 40 ziół i korzeni, produkowany był aż do spustoszenia klasztoru w czasie rewolucji francuskiej. W połowie XIX wieku produkcja została wznowiona w oparciu o oryginalną recepturę przez handlarza win Aleksandra Le Grande’a. Dziś likier produkowany jest również w klasztorze, ale już w niewielkich ilościach. Benedyktyni produkują także inne produkty spożywcze, wytwarzane według starych, zakonnych receptur.

Benedyktyni są sławnym na całym świecie zakonem zielarzy i ogrodników. Zakon zajmuje się także wytwarzaniem innych, zdrowotnych produktów spożywczych, których produkcja przebiega według starych receptur (w tym m.in. miody, soki itp.). Typowy posiłek poranny i wieczorny braci ma formę „szwedzkiego stołu”. Obiad to rozmaite zupy, mięso mniej więcej trzy razy w tygodniu, ziemniaki, ryż, kasza, dużo warzyw, kompot, ciasto, czasami lody. Posiłki przygotowują siostry benedyktynki. – Dawniej uważano, że tam, gdzie jest bogato, musi być tłusto – mówi o. Leon( zaprzyjaźniony benedyktyn). Wspomina kucharkę, która przed laty gotowała w Tyńcu, świecką osobę. Była ona wręcz oburzona tym, że zakonnicy pilnują, by kuchnia nie była zbyt tłusta. Im większe święto, tym stół klasztorny jest bogatszy. – Pewien ksiądz, który kiedyś trafił do nas w „zwyczajny” dzień, powiedział później: „Duch u nich wspaniały, ale jedzenie podłe” – cytuje o. Leon.

Obżarstwo nie ma sensu. – Św. Benedykt bardzo przed nim przestrzegał – Jednocześnie był bardzo łagodny, ponieważ mówił, że jeżeli ktoś nie może się posilić jedną gotowaną potrawą, niech zje drugą. Dawniej zakonnicy jedli raz, najwyżej dwa razy dziennie. Dziś zwyczaje się zmieniły się i zakonnicy jedzą trzy razy dziennie, a czasami jeszcze drugie śniadanie i podwieczorek. Jeden z głównych znawców diety benedyktyńskiej O. Leon uważa, że dieta jest sprawą indywidualną, a wszelkie „złote sposoby” są zawodne. – Lekarze mówią, że najgorzej jest z pacjentami, którzy nie chcą chorować według podręcznika – mówi zakonnik. Jego zdaniem, trzeba raczej wybrać „swoje optimum”, czyli taki sposób odżywiania, który pasuje do danej osoby. – Jeżeli ktoś jest grubszy, nie chorobliwie, ale po prostu lepiej wygląda i mieści się np. w przedziale 80-95 kg, to musi tak się odżywiać, żeby się w nim utrzymać. Zgadza się, że najlepszą dietą jest przyjęcie zasady: mniej jeść. Nie zgadza się natomiast z zasadą: „śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi”.  Twierdzenie, że kolacje raczej sobie darować nie jest dobrym rozwiązaniem, gdyż większość ludzi kiedy się nie naje wieczorem, to nie zasypia. Nie chodzi o to, by się „obeżreć lecz najeść do syta. Cytując ojca Leona: istotne znaczenie ma sama kultura jedzenia:

– „Gdy domownicy nigdy nie schodzą się razem, tylko półgębkiem coś byle gdzie przegryzą, o takiej godzinie, jaka każdemu pasuje. Słyszy się często od ludzi świeckich: czasem uda się nam zebrać w niedzielę i wtedy – zamiast usiąść, odprężyć się – wygarniamy sobie nawzajem, co kto ma do kogo. A przecież stół powinien być elementem jednoczącym rodzinę. Na stole powinno być jedynie to, co wszyscy domownicy mogą zjeść. Np. jeżeli zasiadają dzieci, to nie powinno być wódki. Przy stole powinna odbywać się taka rozmowa, by każdy mógł słuchać. Powinno być też miejsce dla każdego. – Kiedyś w konfesjonale pewna pani spowiadała się: „nie dbałam o to, żeby w domu był stół” – opowiada o. Leon. – Uważała, że to obciąża jej sumienie. Stół ma naprawdę wielkie znaczenie – najlepszy dowód, że Eucharystia została ustanowiona przy stole”.

W diecie benedyktyńskiej zaleca się wiele produktów zakonnej produkcji, gdyż są to produkty zdrowe i mają właściwości po części oczyszczające. Przykładowo podam ich kilka:

Konfitura brzytewka, wiśnie z rumem Ręcznie robione. Skład: wiśnie, cukier, cukier żelujący (pektyny), rum do smaku (poniżej 1 proc.). Jedna z najlepiej sprzedających się konfitur – zasłużyła na to swoim niepowtarzalnym smakiem. Cukierki św. Hildegardy na niemoce wszelakie Cukierki z manufaktury produkowane ręcznie, unikatową i niezmienioną XIX-wieczną metodą produkcji. Tradycja tych cukierków wywodzi się z klasztorów benedyktyńskich, gdzie mnisi wpadli na pomysł, by zatapiać w karmelu różne dodatki, np. aromatyczne zioła i olejki. Uzyskali w ten sposób niesamowicie aromatyczne słodkie karmelki. Skład: wywar z werbeny, imbir, cynamon, goździk, owoc anyżu, owoc kopru, korzeń lukrecji, cukier, mentol, syrop skrobiowy, melasa z trzciny cukrowej. Konfitura medytacyjna, powidła śliwkowe korzenne ręcznie robione. Skład: śliwki, cukier, cynamon, imbir, kardamon, goździki. Ta konfitura jest najlepsza na popołudniowy podwieczorek w ramach przerwy w pracy bądź w nauce. Smak przypraw i śliwek sprzyja skupieniu nad naszymi codziennymi zajęciami.

O tych i innych produktach benedyktyńskich można przeczytać na www.benedicite.pl Do dziś zachowały się legendy o tuszy św. Tomasza z Akwinu. – Jak widać, tusza nie przeszkadza w dojściu do świętości.

Najbardziej znaną dietą benedyktyńską jest dieta św. Hildegardy. Dieta ta została wymyślona przez mniszkę świętą Hildegardę, benedyktynkę z Bigen. Mimo iż żyła na przełomie XI i XII jej filozofia, zalecenia dietetyczne oraz receptury na mikstury ziołowe są używane do dziś. Swoje obserwacje benedyktynka oparła na poczynionym przez siebie założeniu, a mianowicie, że jest ścisły związek między tym co jemy oraz tym jak się czujemy. Wynik obserwacji mówił również, że menu powinno być dobrze zbilansowane. A także musi być konieczność zachowania równowagi między czasem pracy i odpoczynkiem. Wszystko to musi uzupełniać stosowanie odpowiednio dobranych mieszanek ziołowych, które mają na calu poprawienie ogólnej kondycji, jak również przynosić ulgę, gdy zaczną się problemy ze zdrowiem. Mniszka uważała, że główny składnikiem wszystkich posiłków powinien być orkisz. Z czym nie można się nie zgodzić również w dzisiejszych czasach. Orkisz znakomicie wzmacnia układ odpornościowy i działa krwiotwórczo. W przeciwieństwie do zwykłej pszenicy jest zbierany z nienaruszonymi łupinami, które stanowią barierę ochronną przed zanieczyszczeniami i pestycydami. Równie ważnym produktem w diecie Hildegardy są kasze jadalne. Dziś są one dostępne w sklepach w postaci mąki kasztanowej, miodu, konfitury i płatków. Są one olbrzymim zastrzykiem energii oraz źródłem witamin i pierwiastków. Dieta orkiszowa (wg św. Hildegardy) to jednocześnie dieta lecznicza, oczyszczająca i dla urody. Słodkawo-orzechowe ziarno orkiszu (starej odmiany pszenicy, uprawianej w średniowieczu), które jest podstawą diety, zawiera składniki wspomagające m.in. pracę serca, układu pokarmowego i odpornościowego. Jest przeznaczona dla osób, które zmagają z problemami układu pokarmowego. Orkisz obfituje bowiem w błonnik pokarmowy, który reguluje perystaltykę jelit, poprawia metabolizm i obniża poziom cholesterolu. W związku z tym powinny po niego sięgnąć także osoby zmagające się z chorobami układu krwionośnego, tym bardziej że orkisz zawiera NNKT z grupy omega 3, które wspomagają pracę serca. Z tego względu polecany jest dla osób po zawale serca. Na dietę orkiszową mogą przejść także osoby z osłabionym układem odpornościowym, ponieważ w ziarnach orkiszu znajduje się rodanid (naturalny antybiotyk, występujący także w ślinie, mleku kobiecym oraz krwi), który zapewnia zdrowie, siłę i sprawność fizyczną. Z kolei dzięki zawartości witamin z grupy B, potasu i magnezu wzmacnia układ nerwowy. Jest jako sposób żywienia polecana także osobom starającym się o dziecko, jak również kobietom w ciąży, ponieważ nie tuczy, a dzięki bogactwu witamin i składników mineralnych zapewnia zdrowy rozwój dziecka. Orkisz stanowi także bogactwo kwasów krzemowych, które poprawiają kondycję skóry, włosów i paznokci. W związku z tym jest polecana osobom, które skarżą się na szarą i zmęczoną skórę, słabe, wypadające włosy i łamliwe paznokcie. Spośród wszystkich produktów odżywczych, które mamy do dyspozycji, Hildegarda wymienia tylko trzy w stu procentach wartościowe, czyli odżywcze, lecznicze i całkowicie przyswajalne w każdej postaci. Oprócz orkiszu to kasztany jadalne i koper włoski. Kasztany mogą być spożywane w każdej postaci – surowe, gotowane, pieczone. Koper włoski najlepiej jeść surowy. W codziennej diecie powinny dominować produkty orkiszowe, takie jak kasza, pieczywo, makaron, płatki, musli, otręby. Powinny one być podstawą każdego głównego posiłku, czyli śniadania, obiadu i kolacji. Ponadto w sklepach ze zdrową żywnością dostępne są nawet syropy, kawa, ciastka i piwo z orkiszu. Z orkiszu można przyrządzić wszelkiego rodzaju potrawy: zupy, kotlety, sałatki, ciasta, placki, itd. Warto wiedzieć, że orkisz znakomicie smakuje z dodatkiem miodu i orzechów, a także przyrządzony na ostro. Poza koprem i kasztanami w diecie św. Hildegardy nie brakuje także innych warzyw i owoców. Te – jej zdaniem, najlepsze – to fasola, pietruszka, czosnek, cebula (ale tylko gotowana), marchew i buraki, a także jabłka, gruszki, porzeczki, wiśnie, owoce morwy, pigwy, jeżyny, jagody, owoce dzikiej róży. Nabiał i mięso też są dozwolone, ale tylko jako uzupełnienie jadłospisu – powinny być spożywane rzadziej i w mniejszych ilościach. Do słodzenia zaleca wyłącznie cukier trzcinowy i miód. Św. Hildegarda wskazała też produkty, których nie powinno się jeść w ogóle – nazwała je truciznami kuchennymi i przekonywała, że są przyczyną wielu chorób i osłabiają organizm. Zaliczyła do nich pory, brzoskwinie, truskawki** (Tu mamy poważne wątpliwości bowiem za życia św. Hildegardy ich nie było – Poziomka truskawka (Fragaria ananassa Duchesne) – roślina będąca mieszańcem dwóch gatunków poziomki z rodziny różowatych (Rosaceae Juss.). Ma wiele nazw zwyczajowych: poziomka ananasowa, poziomka wielkoowocowa, najczęściej jednak nazywana jest po prostu truskawką. Mieszaniec ten został uzyskany w Europie przez skrzyżowanie pochodzącej ze wschodniej Ameryki Północnej poziomki wirginijskiej (F. virginiana Mill.) z chilijską (F. chiloensis (L.) Mill.), które zaszło przypadkiem na początku XVIII wieku) i śliwki (żadne współczesne badania nie potwierdzają szkodliwości tych właśnie produktów). Nie polecała też borówek, węgorza, mięs z dzika, kiełbasy, majonezu, margaryn produktów konserwowych, produktów wędzonych, artykułów z dodatkami tzw. polepszaczy smaku ( to już wymysł współczesny Św. Hildegarda nic o nich nie mówi). Z mięs zalecała dziczyznę oraz wołowinę, wieprzowina i to chuda mogła być jedzona tylko przez chorych. Z warzyw polecała koper włoski, seler, fasolę, cieciorkę, buraki ćwikłowe, marchew, pietruszkę, chrzan, cebulę, dynię i czosnek. Z warzyw które winno się spożywać z ograniczeniem w diecie są wymieniane ziemniaki( tych św. Hildegarda nie znała a w diecie znalazły się później) , papryka, pomidory, ogórki, warzywa kapustne, pieczarki. Z owoców polecała: jabłka, kasztany jadalne, migdały, czereśnie, wiśnie, pigwa, nieśplik japoński, dereń, jeżyny porzeczki, daktyle, maliny, owoce cytrusowe, gruszki.  Zioła to przede wszystkim bertram, galgant (Uniwersalna przyprawa o ostrym smaku, korzeń rośliny spokrewnionej z imbirem, skutecznie chroni przed załamaniem pracy układu krążenia, chorobą lokomocyjną, w stanach wyczerpania i osłabienia. Poprawia pracę serca i krwioobieg, ułatwia trawienie i wzmaga apetyt, znosi skurcze żołądkowo-jelitowe (syndrom Roemheld), zapobiega kolkom jelitowym. Galgant spożywany regularnie zapobiega bólom i osłabieniu serca oraz zawrotom głowy. Jest jednym z najlepszych środków ochrony przed osłabieniem słuchu, udarem i zawałem serca. Zalecany również w leczeniu po zawale serca.), cynamon, cząber, czosnek, gałka muszkatołowa, goździki, lebioda, hyzop, kmin rzymski, kolendra, koperek, krwawnik, liście laurowe, lubczyk, macierzanka, majeranek, melisa, mięta, ocet winny, pieprz, pietruszka, pokrzywa.

Kolejnym filarem systemu medycznego Hildegardy jest post, służący leczeniu zarówno duszy, jak i ciała. Właściwie przeprowadzony post hildegardowski uwalnia organizm od trucizn i złogów, uaktywnia, mobilizuje i regeneruje go, jednocześnie oczyszczając i uwalniając od niepotrzebnych obciążeń duszę. W czasie postu codzienna praca przemiany materii staje się oszczędniejsza, a niezużytkowana energia może być wykorzystana do regeneracji organizmu. A kiedy odciążone jest ciało, odpoczywa również dusza – myśli, uczucia, emocje stają się klarowniejsze. Skuteczność postu jako naturalnego środka terapeutycznego oraz stosunkowa łatwość przeprowadzenia powoduje, że określany jest mianem „operacji bez noża”. Jednak nie każdy może pościć. Hildegarda przestrzega przed „nierozumnymi postami” i formułuje wyraźne zakazy przeprowadzania postu, wynikające z przyczyn zarówno fizycznych, jak i duchowych, post tez winien być przystosowany do człowieka.      Kilka wieków temu mniszka przekonywała do tego, co wiemy dziś: warunkiem dobrego trawienia, a więc i dobrego przyswajania składników odżywczych są m.in. miła atmosfera i brak pośpiechu podczas posiłków oraz dokładne przeżuwanie pokarmów. Ważne jest jedzenie śniadania, ale zaznaczała, że osoby zdrowe powinny je jeść później, nawet około południa – współczesna dietetyka zaleca jedzenie pierwszego posiłku nie później niż 2 godziny po przebudzeniu. Najlepiej, by składało się ono z warzyw lub owoców na ciepło z orkiszem, czyli podobnie jak dziś. Są to dobre węglowodany z dodatkiem witamin i błonnika. Dzień należy zakończyć kolacją, ale na długo przed snem. Najlepiej też unikać całkiem zimnych i gorących dań. Jeśli mamy wybór, to lepiej jeść gotowane i pieczone niż surowe. Można popijać posiłki, ale z umiarem. Mniszka zalecała też, by zbytnio nie urozmaicać jadłospisu – za duża różnorodność niepotrzebnie obciąża organizm. Szczególną rolę zakonnica jako benedyktynka przypisywała ziołom, które uznawała za niezbędny element codziennej diety. Zalecała je wszystkie, zarówno, jako dodatek do jedzenia, jak i w postaci naparów. Do tych, które uznała za najcenniejsze, zaliczyła bertram, galgant, a także nasiona kopru włoskiego. Do picia poza herbatkami ziołowymi zalecała kawę orkiszową i orkiszowe piwo, soki z owoców i warzyw (wyłącznie po dodaniu kawałka suchego chleba lub wymieszaniu z naparem z kopru). Uważała, bowiem, że czyste soki mogą powodować bóle głowy. Zalecała też wino – zwłaszcza gronowe wytrawne; radziła, by pić je rozcieńczone wodą albo, jako tak zwane gaszone wino – szklankę wina należałoby gotować przez 2 minuty, a następnie szybko zalać połową szklanki wody i wypić ciepłe. Takie wino ma być lekiem na wszelkie negatywne emocje oraz skutki stresu. Dieta benedyktyńska to dieta zrównoważona: pięć umiarkowanych posiłków dziennie. Produkty powinny być świeże i najlepiej naturalne. Z produktów zbożowych powinno się jeść chleb orkiszowy ale także pszenny i żytni z otrębami a także placki owsiane. Smarować je należy chudym masłem a nie margaryna lub co gorsze produktami margaryno podobnymi można tez używać smalcu. Warto je jeść z miodami takimi jak: gryczany, rzepakowy, spadziowy, lipowy, wielokwiatowy. Są one najwartościowsze lecz muszą pochodzić z pewnej pasieki. Z grochu i fasoli dieta zaleca: fasolę białą, z kasz: kaszę jęczmienną, kaszę jaglaną, kaszę gryczaną, płatki orkiszowe z owocami a z produktów mącznych mąkę pszenną i mąkę orkiszową, ( tu uwaga należy sprawdzać pochodzenie produktów te z Niemiec i Francji często są nie ekologiczne i zawierają GMO). Warto też używać pestki dyni. Z przypraw to przede wszystkim zioła a jeśli już lubimy ostre przyprawy to: musztarda zakonu templariuszy, chrzan z jabłkiem, majonez mnichów, olej rzepakowy, olej lniany, olej z orzecha włoskiego, olej z pestek dyni, smalec mniszy z cebulką i grzybami. Z makaronów winno się używać makaronów orkiszowych. Z tak zwanych produktów leśnych dieta poleca: żurawinę, borówki, jagody, jeżyny leśne i maliny a z grzybów: rydze, maślaki i borowiki. Z nabiału to mleko krowie i kozie oraz owcze jak i sery najlepiej te chude. Jajka najlepsze są od kur zielononóżek ale mogą być także jajka zwykłe wiejskie  ważne natomiast by pochodziły od kur karmionych naturalnie. Z drobiu polecane są kury i kaczki a także indyki, z mięs czerwonych to mięso wołowe i cielęcina, wieprzowinę należy jadać rzadko. Jeśli chodzi o wędliny to winny być one naturalne a nie wysoko przetworzone, lepiej zjeść kawałek dobrej wiejskiej kiełbasy niż puszkę mielonki. Bezpieczną wędliną jest schab oraz tak zwana polędwica łososiowa, szynka powinna być chuda i dobrze gotowana.

Z warzyw to przede wszystkim pietruszka, marchewka, buraki ćwikłowe, selery, groszek cukrowy, cebula, czosnek, sałata. W drugiej kolejności to warzywa okresowe takie jak papryka czerwona, pomidory polne, ogórki, fasola, bób, kapusta i kalafiory. Dawniej mnisi jadali także rzepę ( zwykle pieczoną) oraz kalarepę – dziś już te warzywa są raczej zapomniane. Nie należy też zapominać o rzodkiewkach. Od dawien dawna w diecie benedyktyńskiej występują ryby  lecz należy unikać ryb tłustych takich jak węgorz, dobre są pstrągi, okonie i szczupaki a z ryb morskich śledzie,  płotki, szprotki, dorsze i flądry. Unikajmy natomiast takich ryb jak panga, tilapia, tuńczyk błękitno płetwy, sum azjatycki, makrela królewska, garłosz atlantycki, strzępiel chilijski, rekin, miecznik, płytecznik, łosoś hodowlany, halibut – te ryby zawierają w swoim ciele wiele rtęci oraz szkodliwych dla nas antybiotyków.

Ogólnie w diecie powinniśmy stosować zrównoważony układ pokarmów z przewagą warzyw a mięso winno być tylko dodatkiem, nie należy też się przesadnie objadać. Jeść można niemal wszystko ale to jedzenie musi być zdrowe a produkty do niego świeże i naturalne. Benedyktyńska dieta przewiduje nawet ciasta, orzechy oraz lody jak i leguminy.

 

X Smakosz

 

Ponieważ mamy sezon wakacyjny zachęcam do obejrzenia „kamieni św. Wojciecha”

*Legenda o kamieniach świętego Wojciecha – legenda związana jest z głazami narzutowymi znajdującymi się w pobliżu Kłecka, na których, według lokalnej legendy, miał głosić kazania św. Wojciech, gdy odwiedzał miasto i apostołował w okolicy. O podkłeckich głazach z wyrytą stopą ludzką dotychczas w literaturze pisali Józef Dydyński, Maksymilian Baruch i Dawid Jung. Głazy te są pozostałością po dawnych znakach granicznych z czasów średniowiecza (znak stopy ludzkiej ryli opolnicy, znak podkowy ryli, ujezdnicy), które leżały w dawnych dziedzinach monarszych, jednakże z czasem okoliczny lud przydawał im walorów magicznych lub religijnych, stąd utrwaliła się powszechnie legenda, iż znaki stopy ludzkiej na kamieniach to pozostałość po świętym Wojciechu, który w Kłecku i okolicy nawracał ówczesny lud pogański. Do XIX wieku istniały w pobliżu Kłecka trzy głazy „świętowojciechowe” – we wsi Biskupice, w Wilkowyji i w Parcewie. Obecnie zachował się tylko jeden głaz. Józef Dydyński 21 maja 1883 r. wygłosił w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk odczyt pt. „O wyciskach stóp ludzkich w różnych miejscach Polskich”, w którym opisywał kłeckie kamienie i wspominał o św. Wojciechu, który miał rzekomo odbić swą stopę, gdy nauczał stojąc na kamieniu. O podkłeckich głazach w podobnym kontekście wspominał także Maksymilian Baruch.

Legendy literacko spisał Dawid Jung.