Historia początku czyli stulecie czołgów

HISTORIA POCZĄTKU CZYLI STULECIE CZOŁGÓW

 

Czołgi jakie znamy pojawiły się na polach bitew w 1916 roku lecz ludzkość od wieków w trakcie prowadzonych wojen tworzyła projekty maszyn zdolnych poruszać się w terenie, strzelać i chronić własną załogę. Wszyscy znają projekt Leonardo da Vinci, który w 1485 roku, przedstawił projekt dyskopodobnego pojazdu w postaci „żółwia”, otoczonego dookoła armatami, które według założenia miały miotać kamieniami. „Czołg” mógł poruszać się w dowolnym kierunku, dzięki przełączaniu odpowiednich mechanizmów, które podłączone były do wszystkich czterech kół pojazdu. Pancerz „czołgu” składał się z metalowych płyt zamontowanych od wewnątrz oraz płyt drewnianych wyłożonych na zewnątrz pojazdu.

Mało jednak ludzi wie, że na reliefach egipskich można zobaczyć dziwne sześciokołowe rydwany z których wylatują ogniste kule.( Nie mówimy tu o kontrowersyjnych hieroglifach przypominających czołgi).

Inny to rysunek znad  jeziora Tana w Abisynii pokazujący jak z rydwanu wylatuje ognisty pocisk. Jedna z legend  mówi, że ogniste rydwany dotarły aż do KUSZ

 Niektórzy uważają, że pierwszą bitwa pojazdów bojowych starożytnym starciem pancernym była bitwa pod Kadesz, gdzie starły się rydwany Ramzesa z rydwanami hetyckimi.

Wynalazek opancerzonego pojazdu bojowego  wielu znawców tematu przypisuje jednak Menelikowi (Menelik I, właśc. Ebna la-Hakim był w X wieku p.n.e. pierwszym królem Etiopii. Synem królowej Saby i króla Salomona). Stare legendy mówią o jego rydwanach „Słońce” nazywanych tak od promieni słonecznych odbijających się od spiżowego opancerzenia.  Ponadto po raz pierwszy w historii postawił on zadania dla swych pojazdów – „ w czasie bitwy przełamywać linie wroga i docierać do nieprzyjacielskiego dowódcy”, a „w czasie marszu lub przed bitwą strać się zniszczyć sztab nieprzyjaciela”

W piątym wieku p.n.e. w Grecji do walki z Persami miał powstać pojazd z brązu lub obłożony brązowymi blachami. Pojazd ten miał być napędzany przekładniami zębatymi w ten sposób, że już jeden człowiek wystarczał aby nim poruszać ze środka.

Rzymianie natomiast zaczęli używać opancerzonego pojazdu pod nazwą Viator czyli „wędrowiec”

Według opisów był to duży wóz obity blachami w którym mieściło się do dziesięciu żołnierzy. Z przodu była otwierana klapa (muscle) przez którą strzelano ze skorpiona. Po bokach były okratowane okna przez które żołnierze mogli strzelać z łuków a z tyłu drzwi przez które wchodzili do środka.  Przednia oś była ruchoma i można było nią poruszać ze środka za pośrednictwem czegoś na kształt rumpla, Niestety nie wiemy jak był poruszany pojazd lecz zapewne za pośrednictwem mięśni ludzkich. Brak mobilności był jednym z powodów, dla których pojazd nie znalazł szerszego zastosowania choć był pierwszym pojazdem uzbrojonym w „artylerię” – pierwowzorem działa szturmowego.

W Bizancjum miał zostać skonstruowany w V wieku podobno pojazd napędzany kołowrotami uzbrojony  w wieżyczkę z miotaczem ognia greckiego lecz nie zachowały się jego rysunki.

Czas „Średniowiecza” to przede wszystkim pojazdy poruszane siłą koni lub mięsni ludzkich- proste konne pojazdy ze ścianami z grubych bali drewnianych zapewniających ochronę przed pociskami przewożonej załodze. Na krótką wzmiankę zasługują tu pojazdy używane pod koniec VIII i na początku IX wieku przez armie Karola Wielkiego. Proste wozy na mocnych kołach z osłonami z grubych bali po bokach ciągnione przez konie dawały osłonę wojownikom którzy znajdowali się w ich środku ale średniowiecze to opancerzony rycerz uderzający w masie i rozrywający frontalnym atakiem szyki nieprzyjaciela.

Dopiero bitwa pod Azincourt spowodowała ponowne zainteresowanie się wozami bojowymi oraz wpłynęło na rozwój taktyki ukazując, że nadmierne zagęszczenie pola i utrudniony przez błoto marsz ograniczyły ruchy ciężkozbrojnych. Nie mogli skutecznie dosięgnąć lżej uzbrojonych zwrotniejszych Anglików a sam pancerz nie zapewniał osłony przed „przeciwpancernymi” pociskami.

U schyłku średniowiecza pojazdy bojowe napędzane były na ogół siłą mięśni zwierząt pociągowych. Konrad Kyeser w swoim poradniku wojskowości umieścił rysunki kilku takich pojazdów. Niektóre z nich uzbrojone były w lance, inne w armaty. Pozbijane z desek burty dawały załodze i transportowanym żołnierzom prowizoryczną osłonę przed wrogiem. Około 1456 roku skonstruowany został szkocki pojazd wojenny. Napędzana końmi platforma przewoziła ośmiu ludzi. Dokładnie tyle samo załogantów miał Mark I w 1916 roku.

Rozwój broni palnej a zwłaszcza artylerii spowodował zainteresowanie wozami lub pojazdami dającymi osłonę przed pociskami lub mogącymi przewozić armaty. Polsce około roku 1480  na Śląsku skonstruowano pojazd – rodzaj powozu lub fury osłonięty od tyłu blachami uzbrojony w dwie hakownice. Pojazd miał podjeżdżać do nieprzyjaciele odwracać się do niego tyłem a osłonięta „pancerzem” załoga prowadzić ostrzał. Dopiero jednak projekt Leonardo da Vinci nosił cechy czołgu.

Innym ciekawym projektem był samojezdny wagon  zaprojektowany dla Maksymiliana I, w 1558.

Holzschuher opisuje wóz bojowy  w akcji poprzedzony piechotą i otoczony przez kawalerię. Co ciekawe to również jakby pierwszy podręcznik użycia opancerzonego pojazdu bojowego – Pojazd ma przełamać linię nieprzyjaciela a w wyłom wejdzie kawaleria i piechota..

Na początku XVI wieku w Holandii powstały projekty statków na kołach – lądowych krążownikach poruszanych siła wiatru uzbrojonych w kilka dział na burtach.

Pomysł nie był jednak nowy gdyż już w średniowieczu Rosjanie używali lekkich łodzi przypominających czajki lub normańskie drakkary do poruszania się po lądzie. Z reguły zimą montowali do nich płozy i tak napędzane wiatrem przewoziły wojowników. XVII wiek nie przyniósł jakiś nowych rozwiązań choć w czasie wojen jakie Polska prowadziła na swych kresach pojawił się pomysł dość ciekawej konstrukcji a mianowicie beczki okutej żelazem na kołach wyposażonej w wysuwane ze środka „organki” czyli wielostrzałową broń palną. Z listu Jordana wiemy, że obsługiwało ją dwóch żołnierzy zamkniętych ze środka i pojazd ten miał być spychany z góry i siłą rozpędu toczyć się w kierunku nieprzyjaciela by po dojechaniu otworzyć ogień z wielolufowych organków. Nie wiadomo jednak czy kiedykolwiek pojazd ten został użyty i czy znalazł jakieś praktyczne  zastosowanie. Wyżej opisane konstrukcje, miały jedną zasadniczą wadę. Żadna nie posiadała skutecznego źródła napędu. Sytuacja zmieniła się dopiero w latach sześćdziesiątych XVIII wieku za sprawą maszyny parowej Watt’a. Dziś niewielu znany jest eksperymentalny pojazd Cugnota, napędzany parą. We Francji. Inżynier Cugnot zastosował silnik parowy w wehikule, który osiągnął prędkość 4 km/h. Eksperymentalny model był w stanie poruszać się bez przerwy przez 20 minut. Niestety podczas pierwszej publicznej próby inżynier miał pecha. Jego wynalazek zniszczył mur, za co Cugnot trafił do więzienia W XVIII wieku na terenie Austro-Węgier powstał projekt pojazdu na sześciu kołach, przednie i tylne były skrętne uzbrojonego w cztery armatki strzelające granatami a więc pociskami rozrywającymi  w środku znajdował się kocioł i maszyna parowa napędzające środkowe koła. Niestety pojazd ten mógł się poruszać tyko po twardych drogach a ochraniający go żelazny pancerz czynił zbyt ciężkim. Dopiero XIX wiek to era pojazdów napędzanych parą. Statki i pociągi zdominowały poszczególne formy transportu. W 1855 roku Brytyjczycy doczekali się projektu pancernego pojazdu. Niestety pomysł nie spodobał się ówczesnemu premierowi Lordowi Palmerston’owi. Uznał, że jest to nonsens nie wart dalszego rozwoju. W armii królowały piechota, artyleria i kawaleria, ta ostatnia, mimo braku pancerza, potrafiła odnaleźć się na ówczesnym polu bitwy. Powoli ale systematycznie rosła siła ognia piechoty. Pojazdy parowe w coraz większym stopniu wykorzystywane były w armii. Poruszanie się po trudnym terenie nadal było niemożliwe z powodu braku odpowiedniego systemu jezdnego.

Pomysł stworzenia bojowych wozów opancerzonych pochodzi jednak z Rosji z 1856 roku, gdy Wydział Badań Artylerii Wojskowej otrzymał wniosek dotyczący „używanie lokomotyw opancerzonych w ruchu na ziemi.” Jednak został on odrzucony. Nie zaprzestano jednak eksperymentów z tym typem uzbrojenia i nadal w Rosji eksperymentowano z uzbrojonymi pojazdami napędzanymi parą i w 1870 roku Jakimiuk zbudował niewielki trójkołowy pojazd napędzany maszyną parową uzbrojony w armatkę, niestety podczas próby załoga pojazdu uległa zaczadzeniu i projekt zarzucono. Natomiast sam pomysł został wykorzystany przy produkcji mobilnych wieżyczek pancernych

W 1889 roku czeski konstruktor Tichý na lokomobili parowej zamontował kartaczownicę i osłonił ją blachami dla osłony załogi. Dzięki szerokim kołom pojazd mógł się poruszać po różnych nawierzchniach ale jego zasięg był bardzo ograniczony ze względu na nieduży zapas zarówno węgla jak i wody. Pierwszym faktycznie projektem pojazdu poruszającego się na gąsienicach był opancerzony pojazd bojowy  zaprojektowany przez kapitana Levasseur  dla armii francuskiej w 1903 r., ale nie został zrealizowany


W latach 1905 do 1913 powstało co najmniej osiem różnych udanych projektów czołgów. były wśród nich kolosy jak czołg Mendelejewa, olbrzym Lebiedienki zwany także „nietoperzem”  oraz nieduże mobilne pojazdy jak czołg Burstyna.



Czołgi przypominające kształtem te, jakie znamy, weszły do użytku dopiero podczas I wojny światowej. Mowa o modelu Mark I, który został wykorzystany w Bitwie nad Sommą, gdzie armia brytyjska starła się z siłami niemieckimi. Co ciekawe, konstrukcja była o tyle niedopracowana, że z 49 maszyn, które miały dotrzeć na pole bitwy, przyjechało tylko około 40 – reszta popsuła się po drodze. Pierwsze czołgi były dość paliwożernymi konstrukcjami. Zbiornik mieszczący zaledwie 100 litrów paliwa pozwalał na przejechanie około 30 kilometrów. Ponadto, nawet jednostki, które nie zepsuły się po drodze na pole walki również wymagały bardzo delikatnego traktowania – po przejechaniu około 100 kilometrów, Mark I nadawał się wyłącznie do odwiedzenia warsztatu, celem wymiany części. Kiedy pierwszy czołg pojawił się na polu bitwy 15 września 1916 roku, mało kto był w stanie przewidzieć, że w tym momencie wiele podręczników poświęconych teorii wojskowości odchodzi właśnie do lamusa. „Nadchodzi diabeł!” – krzyczał nieznany z imienia i nazwiska niemiecki żołnierz na widok nowego króla pól bitew lądowych.

Pierwszy bitwa przy użyciu czołgów na polu walki rozegrała się 15 września 1916 roku to dzień, w którym czołgi stoczyły swój pierwszy prawdziwy bój. Był mglisty poranek na linii frontu w rejonie rzeki Sommy, gdy niemieckich żołnierzy obserwujących te stalowe potwory wyłaniające się z mgły ogarnął paniczny strach. Mało kto pamięta inne bitwy, w których walczyły później czołgi Mark I. Jesienią 1916 roku sprawiały się jednak jeszcze lepiej. Francuzi i Niemcy również opracowali swoje czołgi, jednak tym naprawdę pierwszym była brytyjska konstrukcja romboidalna. W sumie pojawiło się dziewięć typów tych pojazdów. Niektóre z nich trafiły na front, a inne pozostały tylko prototypami.

Brak odpowiedzi.

  1. Twój komentarz oczekuje na moderację.

    KP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *