joannici kawalerowie maltańscy

Joannici (Kawalerowie Maltańscy)

 

 Joannici (Kawalerowie Maltańscy) – zwyczajowa nazwa zakonu o oficjalnej współczesnej nazwie: Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy, z Rodos i z Malty zwany też Zakonem Maltańskim. Najstarszy z istniejących zakonów typu rycerskiego, które powstały na fali krucjat w XII w. Odegrał znaczącą rolę w historii Europy, głównie ze względu na swój potencjał militarny i znakomitą flotę, zasłynął także, jako organizator pierwszych europejskich szpitali. Przez szereg współczesnych państw Zakon uznawany jest za podmiot prawa międzynarodowego na równi z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi. Jego rzymskie nieruchomości (w liczbie dwóch) posiadają status eksterytorialny. Zakon jest stroną umów międzynarodowych, utrzymuje stosunki dyplomatyczne, bierze udział w konferencjach międzynarodowych, działa w różnych organizacjach, jako obserwator (UNESCO, UNICEF, ONZ). Nie można mówić o wyłącznym obywatelstwie Zakonu, istnieje ono obok macierzystego.

Zakon wydaje własne znaczki pocztowe, własne rejestracje (dla samochodów służbowych) i bije własne monety. Sam zakon powstał jeszcze przed I krucjatą – jego prapoczątkiem był szpital św. Jana Chrzciciela założony przez mieszczan z włoskiego państewka Amalfi. Przy szpitalu szybko powstało nieformalne bractwo zakonne pod wodzą legendarnego Gerarda. W czasie pierwszej krucjaty szpital „Zamek Krak des Chevaliers” w Syrii okazał się bardzo przydatną instytucją, a istniejące przy nim bractwo przekształciło się zaś pod wodzą Rajmunda de Puy w zakon rycerski, który w 1113 r. został oficjalnie uznany przez papieża Paschalisa II.

W odróżnieniu od Templariuszy i Krzyżaków, zakon Joannitów miał od początku charakter międzynarodowy i przyjmowano do niego wszystkich szlachetnie urodzonych. Władcy Królestwa Jerozolimskiego powstałego na bazie sukcesów pierwszej krucjaty nadali Joannitom obowiązek strzeżenia wewnętrznego bezpieczeństwa nowego państwa, co miało odciążyć jednostki liniowe. Joannici zaczęli w tym czasie budować całą sieć warowni i zamków na terenie Palestyny, a wśród nich ogromną warownię-szpital Margat, która stała się później oficjalną siedzibą Zakonu. W 1144 Rajmund II, hrabia Trypolisu, oddał szpitalnikom olbrzymi Krak des Chevaliers. Zakon uzyskał w tym czasie także szereg przywilejów i dóbr w całej chrześcijańskiej Europie, gdzie powstała cała sieć komandorii, z których część funkcjonowała także w Polsce.
Po upadku Jerozolimy Zakon przeniósł swój główny szpital do Akki, a siedzibę do Margat. Po zdobyciu Akki przez Saracenów i końcu Królestwa Jerozolimskiego 1291, Zakon przeniósł się razem z Templariuszami na Cypr. Po likwidacji zakonu Templariuszy papież przekazał ich ziemie Joannitom, jednak nie wszystkie posiadłości udało się przejąć. Nagły wzrost potęgi umożliwił Joannitom, pod wodzą Fulko de Villareta, zorganizowanie najazdu na Rodos będącego formalnie pod władzą Bizancjum. Joannici zajęli całą wyspę i utworzyli na jej terenie sprawnie zarządzane państwo zakonne. Rycerze przesiedli się z koni na okręty, a ich państwo stało się szybko potęgą morską, kontrolującą handel we wschodniej części Morza Śródziemnego i wspomagającą wzrost zamożności włoskich miast-państw, w tym zwłaszcza Wenecji. Sprawnie zwalczali piractwo, zwłaszcza muzułmańskie.
Członkowie Zakonu pochodzili z wielu państw Europy. Podzieleni byli na osiem grup narodowościowo-terytorialnych zwanych językami (Langues) lub prowincjami: Prowansja, Owernia, Francja, Anglia, Włochy, Niemcy, Aragonia i Kastylia. W każdej fortecy, której bronili Joannici, każda Langua strzegła tylko jednej części murów, co wzmacniało rywalizację i konkurencję pomiędzy grupami, choć z drugiej strony oczywiście osłabiało jedność Zakonu.
Kontrola handlu morskiego bardzo przeszkadzała interesom Imperium Otomańskiego, dlatego podejmowało ono ciągłe ataki na Rodos zakończone wreszcie w 1521 sukcesem, który położył kres państwu zakonnemu na tej wyspie.

Przez kilkanaście lat Zakon tułał się po różnych krajach Europy, wreszcie cesarz niemiecki Karol V pozwolił w 1530 r. osiedlić się Joannitom na Malcie, gdzie zbudowali port, szpital i warownie, z których ponownie zaczęli nękać okręty otomańskie. Spowodowało to szybką odpowiedź Imperium, jednak długotrwałe oblężenie Malty w 1565 przez wojska Sulejmana Wspaniałego nie przyniosło efektu i Zakon tym razem po bohaterskiej obronie wygrał. W 1566 rozpoczęto budowę nowego miasta mającego stać się nową stolicą Zakonu. Na cześć Jeana de la Valette, wielkiego mistrza w latach 1557-1568 dowodzącego wojskami zakonu podczas Wielkiego oblężenia, miasto nazwano Valletta (stolica współczesnej Malty).
Podobnie jak na Rodos, Zakon stworzył na Malcie świetnie zorganizowane państwo zakonne, które przetrwało aż, do 1798, kiedy to flota Napoleona zdążająca do Egiptu zajęła bez większego oporu tę wyspę, przekształcając ją w zamorską prowincję francuską.
Większość dóbr, które Joannici zostali zmuszeni pozostawić na Malcie, została zajęta przez wojska francuskie. Nie cofnięto się nawet przed splądrowaniem kościołów, co wywołało bunt miejscowej ludności, początkowo przychylnej Francuzom. Kosztowności należące do Zakonu zostały wywiezione z wyspy na statku „L’Orien”, który w czasie bitwy pod Abukirem został zatopiony wraz z całym ładunkiem. Na skutek wojen napoleońskich w Europie, Zakon utracił też większość swoich komandorii, oprócz kilku w Czechach, i niemal całkowicie podupadł.
Wywołane przez Maltańczyków powstanie, wsparte przez flotę angielską i portugalską, doprowadziło do zajęcia Malty w 1800 przez wojska brytyjskie. Dwa lata później został zawarty przez Francję i Wielką Brytanię traktat w Amiens, w którym jeden z punktów oddawał Maltę Zakonowi. Jednak rok później traktat ten został zerwany i nie doszło do oddania wyspy Joannitom. Zakon ostatecznie musiał pogodzić się z utratą Malty, kiedy w 1814 traktat paryski oficjalnie uznał brytyjskie zwierzchnictwo nad wyspą.  Po upadku Napoleona Zakon odzyskał część swoich dóbr na Sycylii i w okolicach Ferrary, jednak trudności finansowe zmusiły Joannitów do porzucenia ich i przeniesienia swojej siedziby do Rzymu. Zakon w dawnej formie próbował jeszcze odtworzyć cesarz Austrii Ferdynand I, mianowany wielkim mistrzem. Dzięki jego staraniom Joannici odzyskali ok. 100 starych komandorii w Apulii i Lombardii, które zostały im ponownie zabrane przez Mussoliniego.
W XIX w. Rozproszeni po Europie kawalerowie maltańscy zaczęli zakładać nieformalne stowarzyszenia świeckie, będące odtworzeniem dawnej struktury przeoratów. Część z nich miała charakter katolicki, a część protestancki. Pierwszym tego rodzaju stowarzyszeniem było Maltańskie Stowarzyszenie Reńsko-Westfalskie, założone, w 1806, które grupowało katolickich członków dawnego zakonu. Jego konkurencją był popierany przez królów Prus Baliwiat Brandenburski, który stał się elitarnym stowarzyszeniem pruskich junkrów. Oprócz tego powstawały też na ich wzór podobne stowarzyszenia w innych krajach – w Anglii, Hiszpanii, Włoszech, Francji, Portugalii i Polsce. Stowarzyszenia te w czasie I i II wojny światowej organizowały szpitale polowe, a w czasach pokoju prowadziły i prowadzą liczne szpitale w całej Europie i w USA. Po II wojnie światowej Zakon stał się bardzo popularny w USA, gdzie przystąpiło do niego ponad 2000 kawalerów. Charakter zakonny przywrócił kawalerom maltańskim papież Pius XII w 1953.
Jednocześnie zaczęło powstawać wiele organizacji podszywających się pod Zakon.
Obecnie wszystkie katolickie stowarzyszenia kawalerów maltańskich mają jednakowy statut i są oficjalnie częścią Zakonu, zaś stowarzyszenie angielskie i protestanckie niemieckie funkcjonują niezależnie, ale stale współpracują i wymieniają doświadczenia z zakonem katolickim.
Zakon w swojej części katolickiej liczy dzisiaj ok. 10 000 członków zrzeszonych w sześciu wielkich przeoratach, 4 subprzeoratach i 45 związkach narodowych. Ponad 450 członków jest Polakami. W 1994 Zakon uzyskał status oficjalnego, stałego obserwatora przy ONZ. Zakon stanowi suwerenne państwo i jest oficjalnie uznawany przez rządy 92 państw na świecie, przy których posiada on swoich ambasadorów. Na jego czele stoi Szkot z pochodzenia, wielki mistrz Andrew Bertie (czyt. Baati).
Na ziemie polskie Joannici zostali sprowadzeni przez księcia Henryka Sandomierskiego, który przed 1166 nadał im Zagość z kilkoma wsiami. W 1187 otrzymali kościół św. Michała Archanioła w Poznaniu, przemianowany na kościół św. Jana Jerozolimskiego (Jana Chrzciciela), a wkrótce potem kościoły w Tyńcu, Bardzie i Strzegomiu na Śląsku, gdzie powstały tzw. komandorie Joannitów.
W XIII wieku i później powstały dalsze komandorie, m.in. na Pomorzu i Ziemi Lubuskiej. Zamek Joannitów znajdował się w miejscowości Chwarszczany. W 1775 powstał w Polsce Wielki Przeorat, połączony w 1798 przez cara Pawła I z przeoratem rosyjskim w jedno zgromadzenie (rozwiązane w 1817). Związek Polskich Kawalerów Maltańskich powstał w 1927 Po II wojnie światowej Związek odrodził się na emigracji, a w 1992 został reaktywowany w Polsce.
Tradycja przynależności do zakonu Joannitów przetrwała do dziś w wielu rodach szlacheckich i stanowi tytuł honorowy. W Polsce do najbardziej znanych przedstawicieli zakonu należą politycy, m.in. Marcin Libicki.

U templariuszy, Joannitów i Krzyżaków zakazane były polowania. Jedynie dla dobra ogólnego i raczej w formie treningu, niż jako przyjemność, mogli bracia polować na grubego zwierza (niedźwiedzie, wilki, rysie w Europie albo lwy w Palestynie) i to tylko uzbrojeni w łuk i oszczep. Ten rodzaj umartwień jest szczególnie uciążliwy dla synów rycerskich, przyzwyczajonych od dziecka do polowań, często z psem czy sokołem. Dla ćwiczeń przykazane było strzelanie z łuków do ptactwa.

Rycerze mnisi podlegali surowej dyscyplinie, musieli być więc również karni: O spóźnieniu na modlitwę, za co groziła chłosta, należało wyznać podczas kapituły (zgromadzenia zakonników). System kar był szczególnie rozbudowany w zakonach militarnych i był wielostopniowy: * za drobne przewinienia, kilkudniowa kara cielesna (dyscyplina); * za bójkę, niekarność, jedną noc poza konwentem odbierano płaszcz, nakazywano pracę z niewolnikami i jedzenie z serwientami a co niedzielę ukarany dostawał dyscyplinę, trzy dni pozostawał również o chlebie i wodzie; * roczną karę jak w drugim punkcie otrzymywano za spiski, poranienie chrześcijanina, kradzież, zatajenie własności, zniszczenie dokumentu zakonu, grzech cielesny, dwie i więcej nocy poza konwentem; * wypędzenie z zakonu i brak możliwości wstąpienia do innego groził za ucieczkę z pola bitwy, odstępstwo od wiary, sodomię, egzekucję należności, czyli działania komornicze uznawane do dzisiaj jako profanum, handel urzędami, zatajenie przeszkód przyjęcia kogoś do zakonu, przy czym te dwa ostatnie przewinienia można było jeszcze ukarać mniej surowo.

Warunki życia były surowe. Klasztor był miejscem zamkniętym, co potęgowało opasanie murami. Do wnętrza wiodło wejście zwane tradycyjnie furtą. Zabudowania układały się w prostokąt dokoła krużganku, który stanowił charakterystyczne ogniwo łączące całość. Cela zakonnika dodatkowo potęgowała poczucie odizolowania i intymności. Zazwyczaj na niewielu metrach kwadratowych, mnich miał do dyspozycji proste łoże, mały stolik, krzesło i szafkę na ubrania. Okno zamykały jedynie dające niewielką osłonę przed zimowym chłodem drewniane okiennice. Szklono je stosunkowo późno. W sypialni zawsze paliło się niewielkie światło, które również nie zapewniało ciepła. Grzano jedynie łaźnie z której bracia mieli obowiązek trzy razy w tygodniu korzystać, natomiast codziennie myli się w zimnej wodzie. W łaźniach preferowano prysznic jako zdrowszy od balii. Szpital zakonny miał większe sale, a poszczególne łóżka mogły być oddzielane parawanami.

Natomiast twierdze krzyżowców wymagały zupełnie innej budowy, były to budynki militarne – zupełnie odrębnie projektowane i budowane, dostosowane do konkretnego miejsca.
Na symboliczny koniec… Po śmierci ciała zakonników okadzano i skrapiano wodą święconą. Okrywano zaszytym habitem. Ostatnie czuwania… Cichną dzwony… Przez trzydzieści dni odprawia się mszę za zmarłego… A potem życie wracało do codzienności. Wielu jednak padłych w boju nie dostąpiło i tego skromnego obrządku.

Mnichów-wojowników cechowała prostota. Jeśli jednak, niektóre zakony niemilitarne eksponowały połataną odzież, podkreślając ubóstwo, tak wygląd Joannitów musiał być nieskazitelny. Niestaranny lub niekompletny ubiór był zabroniony. Materiały na ubrania miały być oczywiście pozbawione ozdób, ale mocne jak mury komandorii. Brat sukiennik dbał, zatem, by ubranie skrojone było na miarę i wygodne. Płaszcze mogli podbijać jedynie skórami jagnięcymi lub baranimi, a nie modnymi futrami. Podziw jaki wzbudzali wynikał z jednolitości strojów, z jakości oręża, uprzęży koni. Stanowili wyraźnie odznaczającą się na tle wielokolorowego świeckiego rycerstwa, jednakowo umundurowaną, karną i zdyscyplinowaną formację wojskową. Stale narażeni na niespodziewany atak, sypiali w spodniach i koszuli a poza bezpiecznymi murami również w butach. Generalnie obowiązywał zakaz chodzenia boso. Do ich dalszego ekwipunku (templariusze), za który odpowiadali przed władzami zakonu, należały: dwie koszule, dwie pary kalesonów, dwie pary spodni do kolan, długa tunika (biała dla rycerzy i czarna dla serwientów), tunika o wąskich rękawach, obszerna opończa (chape), dwa płaszcze (zimowy i letni, kolory jak tunik), szeroki skórzany pas lub rzemień, czepiec i filcowy kapelusz. Na wszystkich elementach garderoby musiał być wyszyty czerwony krzyż Świątyni. Do tego dochodziły: dwa ręczniki (jeden do przykrycia stołu, a drugi do wycierania siebie), pościel (siennik, dwa prześcieradła, cienka derka i gruba kapa w barwach zakonu, dla okrycia nawet w czasie jazdy). Otrzymywali też po dwa puchary (codzienny i świąteczny), łyżkę, misę (wykonana z rogu lub rdzenia dębu), nóż do krojenia mięsa i chleba, niewielki kozik, uprząż dla trzech koni, oraz niezbędnik polowy (kociołek, trzy sakwy). Krzyżacy otrzymywali nieco mniej od szatnego: po dwie koszule, spodnie, buty kaftan i jeden lub dwa białe płaszcze oraz jeden worek do spania i pościel. Templariusze mogli mieć własnego wyrobu lampę. Krzyżacy wszystko to, co sami zrobili z drewna. Jednak praktycznie ich obowiązkiem było jedynie utrzymać wszystko w nienagannym stanie, sami nie mogli niczego modyfikować, choćby długości strzemion. Joannici otrzymywali trzy koszule, dwie pary kalesonów, dwie pary spodni do kolan, dwie różne tuniki, dwie opończe, dwa płaszcze w tym jeden letni a drugi zimowy, szeroki skórzany pas a drugi naramienny wąski, czepiec, czapkę i filcowy kapelusz. Na całej garderobie wierzchniej musiał być wyszyty biały krzyż na czerwonym polu – znak zakonny. Poza tym otrzymywali dwa duże ręczniki i małą ścierkę, pościel (siennik, dwa prześcieradła, cienka derka i gruba kapa w barwach zakonu, dla okrycia nawet w czasie jazdy). Otrzymywali też po dwa puchary (codzienny i świąteczny), łyżkę, misę (wykonana z rogu, dębu rzadziej z miedzi), nóż do krojenia mięsa i chleba, niewielki kozik, uprząż dla trzech koni, oraz niezbędnik polowy (kociołek, trzy sakwy). Skórzane rękawice i niewielką łopatkę – poprzednika dzisiejszej saperki. Stopy owijali onucami lub zakładali szyte skarpety, każdy mnich wojownik miał ich cztery pary. Do tego dochodziała żywność, mielone i palone zboże gotowali z tego kawę zbożową, suchary i paski suszonego i wędzonego suchego mięsa oraz woreczek z kaszą orkiszową lub jęczmienną. ( W czasie bitew byli zwalniani z postu a każdy mnich miał osobistej żywności na trzy dni, lecz w razie potrzeby musiała się nią dzielić z towarzyszami). Mnisi leczący w szpitalu otrzymywali jeszcze skórzany fartuch i dwa białe odzienia a także miękkie filcowe buty. ( Mieli obowiązek brać łaźnię codziennie myć się piec razy dziennie). W czasie wypraw brali jeszcze sakwę leczniczą z kilkoma prostymi narzędziami chirurgicznymi, igłami z nicią, ziołami, maściami i temu podobnym wyposażeniem.

 

Jedzenie mnichów.

 

Jadłospis mnichów zależał przede wszystkim od rytmu świąt i pory roku. Był to system określonych postów i wstrzemięźliwości. Stopniowo jednak, wraz z wrastaniem danej społeczności w otoczenie i poprawą ogólnych warunków wzrastała również jakość jedzenia. Tym bardziej, że mnisi starali się urozmaicać sobie monotonię posiłków i mieli skłonność, a przede wszystkim umiejętność, do przyrządzania ich na sposób bardziej wyrafinowany. Do dziś wyroby kulinarne firmowane nazwą klasztoru cieszą się estymą. Często też stają się pożądaną marką handlową.

Co więc jedli? Pierwsza potrawa to owsiana, orkiszowa lub jęczmienna papka. Na drugim miejscu znajdowały się jarzyny jak sałata, cykoria, ogórki, buraki, marchew, szparagi. Z owoców jadano gruszki i jabłka, brzoskwinie, czereśnie, poziomki, figi, kasztany i pigwy. W poniedziałki, środy, piątki oprócz papki jadano porcję przyznaną na dwóch – ser biały lub biały podwędzany (trzeba wyjaśnić, że przetwarzanie mleka na ser i masło mogło być możliwe wtedy jedynie w środowisku fachowców o wysokich kwalifikacjach) i jajka (różne postacie, faszerowane, smażone, w koszulkach, z sosem, od czterech nawet do trzydziestu trzech dziennie; znany też był omlet, a „celestyński” był szczególnie gruby). W pozostałe dni tygodnia porcja przypadała na jednego mnicha, uzupełniona o ryby i cebulę. Po nabożeństwie porannym otrzymywali jeszcze chleb (podstawa wyżywienia, pszenny, żytnio-jęczmienny lub owsiano-żytni; u cystersów chorzy otrzymywali bułki) z winem. Wino, woda lub wino zmieszane z wodą było praktycznie ich podstawowym napojem (winnicę zakładano niemalże razem z utworzeniem wspólnoty). Oliwę można było używać jako przyprawy. Często w jej zastępstwie – słoninę, smalec, tłuszcz barani, oleje (rzepakowy, makowy, z rzepy, z buczyny, migdałowy, konopny, makowy), tran czy tłuste skrawki mięsa. Regułę niespożywania mięsa nawet w formie tłuszczu omijano w ten sposób, że tłuszcz ( smalec) uważano, że rzeczywiście nie pochodzi on z mięsa. Bo faktycznie było ono raczej zakazane, rozpalało namiętności i rodziło lubieżność. Swego rodzaju obejściem tego zakazu było traktowanie mięsa drobiowego, jako nie czworonogów, a więc dopuszczalnego na stołach. Z tych samych powodów pojawiały się i ryby. Zapewne, dlatego też mnisi mieli znaczne sukcesy w ich hodowli. Praktykowali nawet sztuczne zapładnianie i zarybianie, co prowadzili w swych rozmieszczanych kaskadowo stawach (karpie, pstrągi, liny, brzany, płocie, ukleje i osobno szczupaki). Jeśli jednak mięso było oficjalnie zakazane, to ilość zużywanej mąki i cukru była nieograniczona. To spowodowało olbrzymi rozwój sztuki cukierniczej – wafle, placki, precle, torty, pierniki, często z imbirem, miodem, cynamonem, były bardzo popularne. Sugeruje się, że nawet wytwarzanie marcepanu mogło być im znane, a na pewno dosładzano posiłki cukrem z trzciny albo uzupełniano je o konfitury. Na porządku dziennym były też przyprawy: pieprz, kminek, szafran, imbir, trybula, czosnek czy chrzan. Przyprawy uważano za przydatne dla zdrowia i ducha. Z drugiej strony, walczący bracia mieli się umartwiać, ale przy tym nie niszczyć ciała. Dlatego podczas jednego posiłku Joannici i Templariusze mieli zwykle do wyboru wołowinę albo baraninę. Krzyżacy jadali mięso trzy razy w tygodniu. Mięso, ser, ryby należało kroić uważnie, resztki były, bowiem często oddawane biednym. W piątki obowiązywała jedna potrawa z sałatą lub zupą. Łakomstwo, i nadmierna ekstrawagancja podlegały karze. Ale rycerze dostawali jednak mimo wszystko jedzenia bardziej obfite. U krzyżaków istniał specyficzny podział racji żywnościowej. Na dwóch braci przypadały cztery kwarty napoju, a niższym rangom trzy. To pozwalało łatwiej dostosować zaspokojenie pragnienia do indywidualnych, aktualnych potrzeb.
Szpital miał własna dietę, ale i tak w niej praktycznie nie stosowano wieprzowiny, jako zbyt tłustej i mogącej przenosić pasożyty. Dieta dla leczonych była dostosowana do ich potrzeb – różnego rodzaju zupy, rosoły i wywary. Stosowano zioła lecznicze i co ważniejsze diety oczyszczające – mało, kto wie, że Joannici pierwsi zaczęli łączyć otyłość z chorobami i starali się ją zwalczać.

Jak była dieta? Do dziś zachowały się jedynie opisy diet leczniczych opartych na głównie na produktach bogatych w błonnik pokarmowy, w tym owocach i warzywach. Zalecali by jeść od pięciu do dziewięciu porcji warzyw i owoców w ciągu dnia. By zapewnić odpowiednią ilość błonnika zalecali jedzenie orzechów, jagód, warzyw, cebuli, pora, orkiszu, ponieważ te produkty wspierają oczyszczenie. Do diety włączali też żywność sfermentowaną, jak kapusta kiszona, zsiadłe mleko czy jogurt.

Podczas diety podawano leczonym dużo czystej wody odpowiednią ilość błonnika, należało wprowadzić do diety również orzechy, nasiona i całe ziarna. Ponadto w diecie nie powinno zabraknąć warzyw krzyżowych, jagód, karczochów, cebuli, czosnku.

W XVI wieku Joannici zalecali picie soku wyciśniętego z marchwi, świeżego ogórka i buraka ćwikłowego, który to zalecali picie na czczo lub w ciągu dnia w trzech porcjach. Kurację należało stosować przez 2 tygodnie.

X Smakosz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *