niezrealizowane-marzenia

Niezrealizowane marzenia

Przez cały okres międzywojenny Polska utrzymywała dobre relacje z Cesarstwem Japonii, były nawet rozmowy na temat zakupu lekkich krążowników. W 1938 roku ponownie rozpoczęto rozmowy, tym razem na projekt krążownika lekkiego, który miałby zasilić polską flotę.

Strona Japońska zaproponowała projekt krążownika klasy Agano ( w Japonii był to najnowszy projekt), gdyż strona Polska przedstawiła stosunkowo wysokie parametry specyfikacji (wyporność od 5 do 7 tysięcy, prędkość nie mniejsza niż 33 węzły, uzbrojenie podstawowe 6- 8 dział 150 milimetrów, artyleria plot oraz miny, opancerzenie przeciwko działom 120 – 130 milimetrów).

Ostatecznie na początku 1939 roku powstał projekt; Wyporność standardowa: 6652 t, pełna: 8534 t, Długość 174,1 m, szerokość 15,2 m, zanurzenie 5,6 m, napęd 4 turbiny parowe o mocy łącznej 100 tysięcy KM, 6 kotłów parowych, 4 śruby, prędkość 35 węzłów, zasięg 6500 mil morskich przy 16 węzłach, opancerzenie pas burtowy: 50 mm, pokład pancerny: 20 mm, wieże: 20 mm,  załoga 700 ludzi, Uzbrojenie – 6 dział 152,4 milimetra Boforsa, 4 działa 75 milimetrów plot Starachowice,  12 dział 40 milimetrów plot Boforsa, 12  najcięższych karabinów maszynowych 13,2 milimetrów plot Hotchkiss , 4 cekaemy, 64 miny,  3 wodnosamoloty.  Niestety projekt pozostał tylko na papierze.

Japończycy zrealizowali swoje projekty w serii krążowników klasy Agano.

Japońskie krążowniki miały nieco inny kształt dzioba , wyrzutnie torped i posiadały inny hangar oraz grubszy pancerz.

KMW planowało przezbrojenie niszczycieli Burza i Wicher w działa 120 milimetrów Boforsa a zdjęte działa 130 milimetrów przeznaczyć do wzmocnienia artylerii nabrzeżnej. Liga Morska i Kolonialna w 1938 roku ogłosiła konkurs na projekt jednostki która miała chronić „polskie kolonie” a właściwe to polskie osadnictwo. Wyjaśnić tu należy, że Kazimierz Głuchowski, były konsul w Kurytybie, wzbudził sensację, gdyż – jego zdaniem – Polsce należało się 10 proc. kolonii niemieckich. Te na mocy traktatu wersalskiego zostały podzielone między zwycięskie mocarstwa. Przewidywano jednak, że dojdzie do rewizji mandatów kolonialnych, ponieważ Niemcy nie zaakceptowały traktatu. Już w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości powstały stowarzyszenia lobbujące na rzecz polskiej polityki kolonialnej. Zaczęto poszukiwania dogodnych kierunków emigracji. Symbolem tego, co chybione i nierealne, stał się Madagaskar. Tymczasem inicjatywa dotycząca osadnictwa na jednej z największych wysp świata wyszła od… Francuzów. Chcieli stworzyć na Madagaskarze dużą społeczność europejską. Przez z górą 200 lat nie mogli poradzić sobie z  Malgaszami. Co i rusz wybuchały powstania. Potencjał wyspy nie był w pełni wykorzystany. Polska komisja pod przewodnictwem Mieczysława Lepeckiego ustaliła, że warunki znakomicie odpowiadają potrzebom osadników, a tamtejsza wieś nie tak bardzo różni się od polskiej. Jeszcze bardziej entuzjastyczne były doniesienia Arkadego Fiedlera w książce „Jutro na Madagaskar”. Powstała przy okazji poszukiwań przez pisarza śladów Maurycego Beniowskiego. Wyprawę sfinansował… polski wywiad, by dysponować alternatywną wobec rządowych ekspertów opinią o możliwościach osadnictwa na Madagaskarze. Po zmianie rządu we Francji i związanej z tym akcji propagandowej „nie chcemy polskich Żydów na Madagaskarze” rozmów o  osadnictwie zaprzestano. Niemniej wśród materiałów znajdujących się francuskich archiwach są dokumenty w tej sprawie pochodzące z 1939 roku. Polski rząd postanowił ułatwić możliwość osadnictwa polskim emigrantom. To dla nich powstała firma Colonizadora del Norte, wykupująca ziemię i organizująca osadnictwo. Przybysze przez wiele lat mogli spłacać swoje działki. Na takich zasadach powstała Wanda – największa osada w okręgu Missiones, w którym w sumie mieszkało ok. 150 polskich rodzin. Właśnie w Wandzie założono Towarzystwo Polskie troszczące się o potrzeby mieszkańców – budowę: świetlicy, kaplicy, wyznaczenie cmentarza.

W tych to warunkach „liga” ogłosiła konkurs na projekt okrętu kanonierki lub awiza kolonialnego z warunkiem, że na nim mają być wykorzystane działa które miano wymienić. Najlepszy projekt po uzgodnieniu KMW miał zostać zrealizowany ze środków finansowych Ligi.  Na konkurs wpłynęło kilkanaście prac, niestety dziś nie sposób ustalić ich autorów ale zachowały się w rekach prywatnych trzy wybrane najlepsze projekty. Pierwszy to projekt Jowisz

Pancerna kanonierka o nieco staromodnym wygładzie przypominającym stare Rosyjskie pancerniki o zasięgu dochodzącym do 7.000 mil morskich. Drugim nagodzonym projektem był projekt Hetman

Także pancerna kanonierka o nowoczesnym wyglądzie, uzbrojona także w torpedy i tory do stawiania min . Wyposażanie plot było uzupełniane o ciężkie karabiny maszynowe. Okręt miał także pomieszczenia dla kadetów szkoły morskiej którzy mogli odbywać na tej jednostce praktyki. Ostatni projekt to Miecznik

Szybkie awizo kolonialne, które praktycznie mogło towarzyszyć niszczycielom.

KMW zainteresowało się tylko dwoma ostatnimi projektami pod warunkiem dokonania w nich zmian.

Tansman