O co tu chodzi ?

O co tu chodzi ? przemilczane fakty

Czy polskie Sądy są sprawiedliwe?

 

W ostatnich latach coraz częściej media nagłaśniają ferowane przez polskie Sądy wyroki wzbudzające wiele kontrowersji.  Wiele osób przez takie wyroki utraciło majątek lub dobre imię.

Czy polskie Sądy są wierne naczelnej zasadzie że wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane na korzyść oskarżonego?

Niestety z reguły nie jest to przestrzegane, a wyrok zależy od … .

Od czego właściwie wyrok jest zależny tego nie wie nikt, pewne jest że w bardzo wielu procesach nie zależy od faktów.

Poniżej przykład jednej z takich spraw. Czy wyrok który zapadł jest wyrokiem sprawiedliwym pozostawiam ocenie czytelników.

W opisywanym przypadku transakcja dotyczyła umowy leasingu dotyczącej samochodu sprzedawanego przez firmę zajmującą się handlem pojazdami używanymi skupowanymi od firm oraz osób prywatnych działającej głównie na zasadach pośrednika.

Sprawa toczyła się przed Sądem Okręgowym, została wytoczona przez jeden z banków pracownikowi tegoż banku który był odpowiedzialny za bezpośrednią obsługę klientów zawierających umowy leasingu.

Jedna z umów okazała się wyłudzeniem, klient nie spłacił żadnej raty. Wzmiankowana umowa została zawarta ze spółką z o.o. którą reprezentował wobec banku prezes zarządu zgodnie z reprezentacją uwidocznioną w KRS (Krajowy Rejestr Sądowy). Okazało się, że była to osoba podstawiona, tzw. „słup” legitymujący się cudzym dowodem osobistym.

Bank wytoczył swojemu pracownikowi sprawę z powództwa cywilnego stawiając zarzut niedopełnienia obowiązków pracowniczych. Oskarżony pracownik wierząc w sprawiedliwość Sądu nie zatrudnił adwokata. Jak się później okazało było to z jego strony dużym błędem, gdyż jego losy mogły się potoczyć inaczej.

Do zakresu obowiązków oskarżonego pracownika należało zgromadzenie dokumentacji wymaganej  przez bank przy  zawieraniu umów  leasingu  operacyjnego,  a mianowicie kopie : odpisu z KRS,  REGON, NIP, kserokopię dowodu  osobistego właściciela firmy, a także dokumentacji  dotyczącej  przedmiotu mającego być zabezpieczeniem spłaty  – w tym przypadku  dokumenty samochodu. Oprócz tego do obowiązków oskarżonego pracownika należała też weryfikacja sprzedającego i leasingobiorcy polegająca na sporządzeniu notatek z wizyty u w/w.

Kserokopie wymaganych dokumentów oraz notatki z wizyt zostały przez pracownika przekazane do odpowiedniego wydziału banku odpowiedzialnego za ocenę ryzyka i wydanie decyzji co do możliwości zawarcia umowy leasingu. Bank podjął decyzję o możliwości zawarcia transakcji i umowa została zawarta.

Czas pokazał, że transakcja została zawarta przez doskonale zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się wyłudzaniem kredytów leasingów na zakup pojazdów, która wyłudziła z banków pieniądze na zakup kilkudziesięciu pojazdów o łącznej wartości ponad 35 000 000 złotych.

W trakcie procesu oskarżony pracownik podkreślał, że wszelkie obowiązki należące do niego wypełnił z należytą starannością i wszelkie dokumenty wymagane przez bank zostały dostarczone.

Sąd stanął na innym stanowisku stwierdzając, że obowiązki nie zostały wypełnione.

Sąd  przede wszystkim uznał za  niewiarygodną  relację oskarżonego gdyż według Sądu przeczyły temu zeznania świadków (którymi byli członkowie tej zorganizowanej grupy przestępczej skazani już za wyłudzenia w procesach wytaczanych przez inne banki).

Nie został przez Sąd uznany także fakt, że decyzję o przyznaniu finansowania podejmował wyspecjalizowany dział banku, weryfikację złożonych dokumentów prowadził również ten dział banku. Oskarżony nie wykonywał takiej weryfikacji, do niego należało tylko dostarczenie dokumentów do oceny ryzyka transakcji.

W trakcie weryfikacji dokumentów nabywcy przez wydział banku „przegapiono” fakt, że dowód osobisty prezesa zarządu reprezentującego nabywcę został ponad rok wcześniej zgłoszony jako skradziony, co powinno skutkować natychmiastowym odrzuceniem transakcji oraz zgłoszenie próby wyłudzenia.

Pracownik  banku podważał także w trakcie procesu wycenę biegłego rzeczoznawcy samochodowego, gdyż zdjęcia samochodu  będącego przedmiotem  leasingu  załączone do wyceny rzeczoznawcy nie zostały wykonane w siedzibie sprzedającego (zdjęcia siedziby bank posiadał wcześniej w sporządzonej przez oskarżonego notatce).

Sąd stwierdził że to oskarżony przygotował treść tej umowy leasingu, choć zawsze treść umowy leasingu jest przygotowywana przez departament prawny banku.

Sąd uznał że notatka z wizyty u sprzedającego nie została sporządzona poprawnie, ponieważ sprzedający pojazd twierdził, że oskarżony nigdy nie był w jego firmie, mimo faktu że została Sądowi przedstawiona przez oskarżonego kopia notatki z takiej wizyty z załączonymi do niej zdjęciami firmy sprzedającego zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz pomieszczeń. Bank potwierdził że taka notatka znajdowała się w dokumentach dostarczonych przez oskarżonego , niestety przez ponad dwa lata procesu bank nie dostarczył oryginału tej notatki twierdząc, że nie może jej znaleźć.

Sąd zakwestionował także notatkę z wizyty w siedzibie nabywcy. Według Sądu firma nabywcy została zarejestrowana w KRS na podstawie skradzionego dowodu osobistego, choć według KRS firma została zarejestrowana ponad dwa lata wcześniej.

Również w ocenie Sądu na podstawie zeznań świadka będącego pracownikiem oskarżającego banku firma nabywcy nigdy  nie posiadała swojej siedziby  pod adresem wskazanym w KRS, choć zgodnie z obowiązującymi w tamtym czasie przepisami wymóg dołączania umowy spółki i tytułu prawnego do lokalu wynikał z przepisu art. 5 ust. 4b ustawy o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników. W świetle powyższego Sąd ocenił, że sporządzona przez oskarżonego notatka nie została sporządzona prawidłowo, choć oskarżony wnosił o dokładne sprawdzenie zarówno dokumentów złożonych do KRS w celu sprawdzenia czy znajduje się tam umowa najmu lokalu z adresem wskazanym w KRS.

Zdaniem Sądu wyjaśnienia oskarżonego, nie przyznającego się do popełnienia zarzucanego mu czynu, należało uznać za linię obrony przyjętą przez oskarżonego na użytek procesu karnego.

Wyjaśnienia te w znacznej części zdaniem Sądu były sprzeczne w szczególności z zeznaniami świadków (podkreślam że byli to członkowie zorganizowanej grupy przestępczej – przp. autora), a także  z dokumentacją  potwierdzającą  utratę  dowodu osobistego (o czym oskarżony nie mógł wiedzieć –  przp. autora).  Sąd dał wiarę wyjaśnieniom oskarżonego tylko w części dotyczącej  faktu  jego zatrudnienia  w banku na stanowisku  doradcy  leasingowego, nałożonych  na niego obowiązków  oraz   faktu  jego  udziału  w  podpisaniu przedmiotowej  umowy  leasingu (!).

Sąd pominął rolę osób będących inicjatorami i  wykonawcami  przestępczego procederu wyłudzeń, jednocześnie zauważając, że świadkowie ci zeznając  na temat okoliczności sprawy, starali się umniejszyć swoją rolę w tym procederze oraz przedstawiali oskarżonego, jako osobę, która wbrew swej woli i  świadomości została weń wplątana.

Sąd uznał w zakresie obowiązku weryfikacji dokumentów iż jest tylko sugestia oskarżonego że  weryfikacją tychże, zajmowali się pracownicy innych szczebli organizacyjnych banku, którzy mieli do  tego odpowiednie  instrumenty,  jak np.  dostęp  do  baz danych  itp. , że obowiązek weryfikacji dokumentów należał do oskarżonego, choć ten wielokrotnie podkreślał że nie miał do tego ani uprawnień ani odpowiednich narzędzi.

Reasumując Sąd uznał że:

oskarżony pracownik banku (a nie właściwy wydział banku) sporządził treść umowy leasingu,

oskarżony podał nieprawdę w notatce z wizyty u sprzedawcy (mimo zdjęć z takiej wizyty),

to samo uznał jeśli chodzi o notatkę z wizyty u nabywcy (nie uwzględniając wniosku oskarżonego o dokładne sprawdzenie tego faktu)

nie uwzględnił zgłaszanego przez oskarżonego faktu, że transakcja nie powinna dojść do skutku już po sprawdzeniu dokumentów firmy, a zwłaszcza dowodu osobistego jej reprezentanta który figurował w rejestrze dokumentów skradzionych (dokonanie sprawdzenia tych dokumentów należy do obowiązków analityka  banku),

oskarżony przygotował treść umowy leasingu (treść umowy leasingu przygotowuje zawsze departament prawny banku)

Oskarżony został uznany za winnego i skazany na karę pozbawienia wolności oraz zadośćuczynienie wobec banku.

Sprawa trafiła  do Sądu Apelacyjnego,

który w całości podtrzymał wyrok Sądu pierwszej instancji.

Czy Państwa zdaniem ten wyrok był słuszny?

Ilu ludzi, być może także z najbliższego otoczenia spotykają takie historie?

Tego nie wie nikt, niepokojące jest to że tendencja błędnych wyroków jest wzrostowa. Co więcej w toku sprawy Sąd  nie zbadał wszystkich faktów, nie zrobiła tego także prokuratura, bo po co jej wiedzieć jaki jest stan zdrowia podejrzanego ( podejrzany przeszedł udar i nie wiadomo czy nawet winien odpowiadać przed Sądem i czy właściwie pojmował to co się dzieje).

Coraz więcej takich spraw trafia do wyższych instancji łącznie z Trybunałem Sprawiedliwości lub Trybunałem Praw Człowieka, które kwestionują wydane wyroki przyznając wysokie odszkodowania wypłacane przez Skarb Państwa, czyli z naszych podatków.

Sędziowie ferujący błędne wyroki pozostają natomiast bezkarni! A jeśli już z czasem dojdzie wykazania błędów sądu to kto za nie zapłaci oczywiści my – społeczeństwo.

Chyba nadchodzi czas powołania w Polsce ogólnospołecznego ruchu, który zajął by się tymi sprawami i tymi problemami a w konsekwencji po pierwsze media zaczęły je nagłaśniać a po drugi posłowie albo nawet ten ruch społeczny wniósł do sejmu stosowne wnioski legislacyjne. Póki co pozostaje nam opisywać te sprawy i chociaż cząstkowo przedstawić je społeczeństwu.

Nazwiska i sprawa znana redakcji – sprawa toczyła się przed łódzkim Sądem

 

Irek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *