Polskie absurdy – obywatel jest gorszy niż chłop pańszczyźniany?

Polskie absurdy

obywatel jest gorszy niż chłop pańszczyźniany?

Przez dziesięciolecia PRL-u historycy oraz władze wmawiali nam, że chłop polski już od księcia Mieszka I był zniewolony i tak naprawdę to zawsze był chłopem pańszczyźnianym. Nawet po zmianie ustrojowej niewiele się w tym wizerunku zmieniło. Z reguły mówi się, że na temat chłopów i kmieci w okresie państwa słowian niewiele wiadomo. Szkoda jednak, że historycy nie sięgają do źródeł czeskich lub bizantyjskich.

Jak ukształtowała się społeczność chłopska? Powstanie chłopów jako grupy społecznej i zawodowej miało miejsce około 4000 roku p.n.e. w czasie długotrwałego procesu przechodzenia ludzkości od łowiectwa i zbieractwa oraz koczownictwa do rolnictwa i hodowli zwierząt oraz osiadłego trybu życia. Proces ten zwany rewolucją neolityczną miał miejsce w latach 10000-4000 p.n.e.. Początki dziejów chłopów polskich rozpoczynają się około 3000 lat p.n.e.. W przedindustrialnym społeczeństwie chłopi dzielili się na kmieci, zagrodników i komorników. Indywidualna gospodarka chłopska powstała w wyniku rozkładu wspólnoty pierwotnej. Warstwa chłopów istniała już w starożytnych społeczeństwach, choć istnienie niewolnictwa nie sprzyjało jej rozwojowi. Na terenach polskich niewolnictwa nie było tak rozpowszechnione i rozwój warstwy kmiecej poszedł własną drogą. Kupiec Kaumenos pozostawił taki opis polskich kmieci z V wieku naszej ery „.. każdy ma tyle ziemi ile zdoła jej uprawić oraz ziemie które należą do jego szczepu. a wszyscy ja uprawiają … skot (bydło) trzymają na wspólnych pastwiskach”. Rzymianie opisywali barbarzyńców „germańskich” z nad Wisły jako wielkoludów i żarłoków. Etnograf, J. Kostrzewski, stworzył listę posiłków, które prawdopodobnie były jedzone przez naszych przodków. Zaliczamy do niej: śniadanie, obiad, wieczerzę i jużenkę (podwieczorek). W dokumentach czeskich można zaleźć wiele ciekawych zapisów dotyczących kmieci w plemieniu Wiślan – „… każdy z wolnych chłopów broni swego opola i staje z bronią a i parobkami na wezwanie Włodyki. Stają oni z tarczą i toporem, każdy ma łuk i oszczep. Biegle budować wały umieją a i nie masz lepszych w burzeniu ich jak i sprawianiu przeprawy czy to most wybudować czy to łodzie sposobić”.

W VIII do IX wieku polscy chłopi, a zwłaszcza kmiecie, mieli znacznie lepsze warunki rozwojowe niż chłopi na zachodzie europy. Loch z Bawarii nawracający jako mnich w Państwie Piastów pozostawił nam ciekawą relację – „ zatwardziali oni są w wierze swych przodków, każden siedzi na swej ziemi jako człek wolny. A każden ma ziemie: ojcowiznę i pola babowe te przynależą do jego żony, każden ma też prawo do ziemi opla: pastwisk, łąk i lasów wspólnych. Co bogatszy ma smerdów i inszych co przy gospodarstwie siedzą i chleb jego spożywają…. – u nas knecht (pachołek) nie ma takowej swobody…”

Od IX do XIV wieku w Polsce warstwa kmieca okrzepła i ugruntowała się. Ulegała także rozwarstwieniu na zamożniejszych kmieci i biedniejszych zagrodników. Pojawili się także niewolni z reguły jeńcy wojenni osadzani na nowinach i nieużytkach przez władców dla uprawy roli. Unia Polsko Litewska rozwarstwiła warstwę chłopstwa: chłopi w koronie mieli swoje prawa i przywileje których pozbawieni byli chłopi na Litwie.

Na temat sytuacji chłopów w okresie I RP wiemy na ogół niewiele. Historycy powtarzają frazesy dotyczące jakoby niezwykle ciężkiego położenia polskich chłopów. Może niektórzy nadal w to wierzą, w ślad za indoktrynacją z okresu PRL, że między chłopami a pozostałymi grupami toczyła się walka klasowa. Owszem, chłopi w całej Europie byli wówczas grupą nieuprzywilejowaną. Wszędzie, w tym w naszym kraju, byli poddanymi króla, szlachty albo duchowieństwa. Nie brakowało panów w Polsce, którzy dręczyli i wykorzystywali chłopów. Zdarzały się także inne patologiczne zachowania szlachty wobec nich. Jednak taka praktyka była rzadkim odstępstwem od reguły. Normą było dbanie szlachty o chłopów, bo tylko dzięki ich pracy im samym mogło powodzić się dobrze. To była ścisła zależność. Sytuacja ekonomiczna chłopów polskich była do początków XVII stulecia lepsza niż w zdecydowanej większości krajów zachodniej Europy, o wschodniej szkoda nawet mówić. A i później bogaci oraz średniozamożni polscy chłopi pod względem materialnym nie mieli gorzej niż ich odpowiednicy w Europie a wręcz ich sytuacja była znacznie lepsza. Byli również bardziej efektywni, gdy idzie o wysokość plonów. Przeciętnie polski chłop gospodarzył na około 20 hektarach, orał pola sochą lub radłem dwoma wołami zastąpionymi później koniem. Hodował od jednej do czterech krów, około 10 świń, kury oraz kozy lub owce.

Chłopi wielkopolscy

Gdyby chłop żyjący w średniowiecznej czy nowożytnej Polsce został przeniesiony w dzisiejsze realia, byłby zapewne bardzo rozgoryczony. Dlaczego? Czułby się przygnieciony wysokością podatków. Na pokrycie wszystkich zobowiązań: wobec państwa, pana i Kościoła, przeznaczał przed wiekami co najwyżej 20 proc. tego, co zarobił ( dziś to prawie 60%). Chłop polski przez kilka stuleci znajdował się co najmniej w położeniu nie gorszym niż chłopi w Europie Zachodniej, a zwykle w znacznie lepszym. Miał też szereg praw i przywilejów. Zabicie chłopa było karane gardłem, czego przykład możemy znaleźć w dawnych rejestrach sądów grodzkich. Pod koniec XV wieku w Krakowskim jeden z katów wraz ze swym pomocnikiem zabił chłopa, za co obydwu powieszono. Innym przykładem jest sprawa szlachcica o nazwisku Grodzki, który przypadkiem w nagonce zabił chłopa – Sąd skazał go na grzywnę oraz na zapłacenie wdowie odszkodowania, za co ta kupiła sołectwo. Wiele ciekawych opisów możemy znaleźć w starych księgach parafialnych i tak w połowie XVI wieku szlachcic Pogorzelski żalił się, że po wylewie Wisły musiał dać swemu chłopu Bachurze, cztery osęki drewna i czterdzieści kłód na budowę domu który zniszczyła powódź. W XVII wieku niejaki Siemionowicz okaleczył po pijanemu swego chłopa. Sąd w Poznaniu skazał go na miesiąc wieży, zapłacenie odszkodowania i przekazanie okaleczonemu dwóch łanów na własność. Uwolnił też Maćka ( takie imię nosił chłop) od wszelkiej powinności. Dziesięć lat później ów Maćko zakupuje jako człek wolny dwadzieścia dymów. W Polsce nie było tez przyjęte prawo pierwszej nocy wbrew filmom jakimi karmiła nas PRL. Nie było też takiego uciemiężenia jak pokazywał nam film o buncie Kostki Napierskiego.

Kiedy w zachodniej Europie i państwie moskiewskim powstania, rewolucje czy bunty chłopskie były na porządku dziennym, to w Polsce dochodziło do nich sporadycznie. Nie było potrzeby. O ile chłopów bez ziemi w Koronie było do 10 procent, to w krajach zachodniej Europy zwykle około 60 proc. Kmiecie, czyli samowystarczalni gospodarze stanowili aż dwie trzecie spośród wszystkich chłopów w Koronie. Nawet w trudnym dla Polski XVIII wieku około 40 proc. kmieci miało własną służbę. Porównanie natomiast losów chłopów w Koronie do doli chłopów na Litwie czy w Wielkim Księstwie Moskiewskim jest bezcelowe, bo dzieliła ich przepaść. „Nogi” mówią, gdzie w średniowiecznej i nowożytnej Europie chłopom żyło się łatwiej, a gdzie trudniej – twierdzi dr Piotr Guzowski, historyk z Uniwersytetu w Białymstoku. Przypomina, że nie było ucieczek chłopów z Polski do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, a w drugą stronę – tak, i to na masową skalę. Zwraca uwagę, że to chłopi z zachodniej Europy, zwłaszcza z Niemiec i Holandii, przez stulecia, nawet jeszcze w XVIII wieku, przyjeżdżali do Polski, bo to im się opłacało. W naszym kraju jest dziś około 600 miejscowości o nazwie „Olędry”, bo założyli je Holendrzy.

Najlepiej chłopom polskim powodziło się w majątkach kościelnych i królewskich, nieco gorzej w szlacheckich, a jeśli było już bardzo źle to uciekali.  Jeśli już polscy chłopi uciekali z folwarku, to nie na Dzikie Pola, lecz do sąsiada, który dawał im lepsze warunki. W aktach sądowych grodzkich i ziemskich nie brakuje umów między szlachcicami, którzy dogadują się co do ceny za przyjęcie zbiegłego chłopa. Jeśli pan nie chciał, by chłop mu uciekł z folwarku, musiał dbać o niego. Kmieć brzmi dumnie Kamil Radomski, który badał sytuację ekonomiczną chłopów w XIII i XIV w., podkreśla, że już wtedy w Polsce była ona na ogół bardzo dobra. – W tamtym czasie opłacało się chłopom wyjechać z Niemiec i osiąść w Polsce – podkreśla Radomski, autor książki „Upieniężnienie gospodarstw kmiecych w Małopolsce w latach 1253-1370”. – W XIII-XIV wieku miano kmiecia nie miało negatywnego znaczenia – przypomina Radomski. Dr Piotr Guzowski twierdzi, że również w kolejnych stuleciach kmieciom, czyli zamożnym chłopom, powodziło się bardzo dobrze, często lepiej niż w innych europejskich krajach. Stanowili aż dwie trzecie całej warstwy chłopskiej w Polsce. Gospodarowali na co najmniej ćwierćłanowej powierzchni, czyli 4-hektarowej, reguły jednak na znacznie większej. W Wielkopolsce kmieć średnio miał łan, czyli około 16 ha. Na Pomorzu gospodarstwa gburskie liczyły po dwa, trzy łany, czyli prawie 50 ha. Powodziło im się na ogół znacznie lepiej niż w większości krajów zachodniej Europy. W porównaniu do sąsiadów z Litwy i Rosji byli bogaczami. Nie wszędzie jednak kmiecie mieli tak dużo ziemi. W Małopolsce wschodniej i na Rusi Czerwonej gospodarowali na dużo mniejszej powierzchni. W XVII w. było to przeciętnie pół łana, potem jeszcze mniej. Warto jednak podkreślić, że już ćwierć łana wystarczyło zwykle, by kmieć mógł opłacić pana, państwo, Kościół i jeszcze nieco zaoszczędzić. Nawet chłopi pańszczyźniani potrafili dodatkowo zarobić na przekład na obróbce pól sąsiadów lub obróbce pańszczyzny za innego chłopa. Te pieniądze były jego i to za nie wysyłał swe dzieci na przykład do szkoły parafialnej lub odkładał je by się wykupić. W XVII wieku by wyjść z pańszczyzny wielu zaradnych chłopów szło do wojska a jak już trafił do towarzyszy pancernych, husarii jako pocztowy czy chorągwi „Ziemi Pogranicza” to miał otwarta drogę do wolności a niekiedy i szlachectwa. Przykładem tego jest niejaki Korczyński, który po czternastu latach służby otrzymał patent oficerski a następnie nobilitacje. Wprawdzie ani on, ani jeszcze jego syn nie mogli brać udział w sejmikach szlacheckich to już wnuk był uznany z w pełni herbowego. Dodajmy, że chłop, który miał ziemię i na zachodzie, i na wschodzie Europy, posiadał jej zwykle mniej niż włościanin polski. Chłopi – podobnie jak szlachta – byli zainteresowani sprzedażą swoich produktów, starali się więc mieć coraz więcej ziemi. Dlatego, choć nieoficjalnie, wielu kmieci poszerzało swoją własność o nieużytki. Nierzadko, w zamian za czynsz płacony w pieniądzu, brali też od panów grunty, których ci nie byli w stanie zagospodarować. Z rachunków starostwa korczyńskiego wynika, że w połowie XVI w. trzy czwarte kmieci posiadało jakieś dzierżawy, które średnio o 50-60 proc. powiększały ich grunty. W starych aktach wielkopolskich w rejestrach parafialnych natrafiamy na adnotacje o płaceniu dziesięciny przez chłopów aż z dwudziestu kilku łanów (około 400 ha).

System polityczny w okresie komuny oraz po zmianie ustrojowej i rządach SLD stworzył przekonanie wśród historyków, że polskim chłopom, jako całej klasie, w minionych wiekach począwszy od średniowiecza było strasznie ciężko, byli gnębieni, poniżani, pogardzani, w zasadzie byli niemal niewolnikami. Do dziś mówi się, że ktoś „haruje jak chłop pańszczyźniany”. Takie fałszywe przekonanie kolejne pokolenia wynosiły i wynoszą z nauki w szkołach i z politycznej indoktrynacji. Piotr Guzowski, autor niezwykle ciekawej książki „Chłopi i pieniądze na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych”, przekonuje, że temat dotyczący historii chłopów już od końca XIX w. był obciążony polityką. Najpierw rodzący się ruch ludowy dla własnych celów kładł nacisk na różnice, jakie dzieliły chłopów i szlachtę. Po zdobyciu władzy przez komunistów było jeszcze gorzej. Walka klas była dogmatem, a pogląd o totalnej nędzy chłopskiej w „pańskiej Polsce” był w praktyce obowiązującą doktryną. Żadnej walki klas w średniowiecznej i nowożytnej Polsce nie było – mówi dr Guzowski. Ale o dziwo, to w PRL nie brakowało znakomitych badaczy dziejów chłopów. W III RP badania nad ich dziejami nie cieszą się powodzeniem, co przyznaje dr Guzowski, uczeń wybitnego historyka gospodarki, prof. Andrzeja Wyczańskiego (1924-2008). Autor „Chłopów i pieniędzy” mocno jednak podkreśla, że nie można uogólniać. Zwraca uwagę, że chłopi byli zdecydowanie najliczniejszym stanem społecznym w średniowiecznej i nowożytnej Polsce, a i później. Stanowili w tamtych czasach, od wieków średnich po kres I Rzeczypospolitej, od dwóch trzecich od czterech piątych społeczeństwa. Z natury rzeczy musieli być mocno zróżnicowani pod każdym względem, w tym materialnym. Na Pomorzu Gdańskim czy Żuławach majątki chłopskie często były olbrzymie, a oni sami bogaci. Na drugim biegunie znajdowali się chłopi na Rusi, gdzie gospodarstwa były na ogół małe, rynek słabiej rozwinięty, a sytuację pogarszały najazdy tatarskie i powstania ukraińskie. Dola polskiego chłopa nie była wcale taka ciężka, pod względem materialnym średniozamożni i bogaci polscy chłopi nie ustępowali swoim odpowiednikom z zachodniej Europy. Już w XIII w., gdy zaczęła się kolonizacja na prawie niemieckim, każdy, kto potrafił zająć się gospodarstwem mógł stać się właścicielem sporego kawałka ziemi i uzyskać status kmiecia – mówi Kamil Radomski. Koloniści byli zresztą „wabieni” atrakcyjnymi przywilejami, mogli liczyć na długie zwolnienia od opłat. Taka sytuacja, co przypomina Radomski, skutkowała tym, że chłopom w Polsce w okresie rozbicia dzielnicowego i po zjednoczeniu państwa, generalizując, wiodło się dobrze, kraj się prężnie rozwijał zarówno pod względem gospodarczym, jak i demograficznym. Nie brakowało również chłopów, którzy nie posiadali ziemi. Jednak i oni, przynajmniej do połowy XVII w. nie byli w sytuacji bez wyjścia, w skrajnie trudnym położeniu. Pracując jako służba u innych chłopów czy na folwarkach szlacheckich, mogli zarobić i kupić kawałek ziemi. Później, gdy zdecydowanie zmalał eksport zboża, Polska znalazła się na marginesie światowego krwiobiegu gospodarczego, a gdy oliwy do ognia dolały wojny, pożogi, zarazy, sytuacja najbiedniejszych chłopów pogorszyła się. Ale nawet wtedy średniozamożni polscy chłopi znajdowali się w sytuacji porównywalnej, a nawet lepszej niż ich odpowiednicy w innych krajach zachodnioeuropejskich – twierdzi dr Guzowski. Ponadto, o ile chłopów bez ziemi w XVIII wiecznej Polsce było kilkanaście procent, to w krajach zachodniej Europy zwykle około 60 proc. Niektórzy historycy zwracają też uwagę, że polscy chłopi nie występowali przeciw panom, a odstępstw od tej reguły było jak na lekarstwo. Inaczej pod tym względem było w innych krajach zachodnich, gdzie nie brakowało powstań, buntów chłopskich. Dlaczego w Polsce dola chłopów była na tyle dobra, że nie wszczynali powstań? Mocno skorzystali z tego, że w XVI w. Polska została włączona do systemu gospodarki światowej, ceny zbóż poszły ostro do góry. Rynek zbożowy był w Polsce rynkiem wolnym. Mogli na nim działać i chłopi, i szlachta – mówi dr Guzowski. Ceny zbóż w Polsce były powiązane z cenami na giełdach w Londynie czy Amsterdamie, a z ich wzrostu korzystali w takim samym stopniu chłopi i szlachta. Dzięki wysokiej wydajności Polscy chłopi zbierali również lepsze plony niż rolnicy z zachodniej Europy, a znacznie wyższe niż odpowiednicy z Litwy czy Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, potem z Rosji (ta w praktyce istnieje od połowy XVII w.). Wyższą wydajność uzyskiwali jedynie chłopi z Niderlandów i z niektórych regionów Anglii, ale im znowu dorównywali polscy chłopi z Pomorza. Od nich odstawała jednak cała Europa. Poziom plonów był wówczas mierzony w ten sposób, że liczono, ile ziaren rodzi się z jednego ziarna wysianego. W Polsce z jednego ziarna uzyskiwano przeciętnie 5,1 ziaren. Porównywalnie efektywny był chłop francuski, ciut wyższą wydajność osiągał chłop angielski, sporo wyższą niderlandzki (średnio 7,5 ziaren z jednego). Ale w Polsce wydajność była wówczas wyższa niż np. w Niemczech, Hiszpanii, nie mówiąc o Litwie czy Moskwie (przeciętna wydajność wynosiła tam 2,9 ziaren), w hodowli i pasterstwie polscy chłopi byli już lepsi. Gdyby chłop żyjący w średniowiecznej czy nowożytnej Polsce został przeniesiony w dzisiejsze realia, byłby bardzo rozgoryczony. Czułby się z pewnością przygnieciony wysokością podatków. Nie zrozumiałby, że można ot tak sobie podnosić podatki, jak to ma miejsce we współczesnym świecie – uważa Piotr Guzowski. Szlachta dbała przede wszystkim o siebie, ale miała świadomość, że musi troszczyć się również o chłopów. Dlaczego? Bo zdawała sobie sprawę, że źródłem ich zamożności jest praca chłopów, którzy płacili jej albo w pieniądzu, albo pracując na folwarku – mówi dr Guzowski. Anzelm Gostomski, XVI-wieczny ekonomista, autor „Gospodarstwa”, najpopularniejszego na przełomie XVI i XVII w. podręcznika rolniczego, uczył szlachtę, że chłopów trzeba z jednej strony pilnować, z drugiej – należy o nich dbać, bo są najważniejszą częścią ich majątku. Warto pamiętać, że dość długo granice między stanami były dość płynne. Narzekał na to Walerian Nekanda Trepka, szlachcic spod Miechowa, który stracił majątek i przeniósł się do Krakowa. W XVII w. napisał dzieło znane jako „Liber chamorum” („Księga chamów”). Dał w nim listę fałszywych szlachciców. Faktem jest jednak, że zamożni chłopi żenili się ze szlachciankami, kupowali szlachectwo (przekupując świadków), podawali się za szlachciców. Ale nawet kiedy stan szlachecki zaczął się zamykać, nie dopuszczając do niego chłopów, to i wówczas szlachta z uwagi na własny interes sprzeciwiała się obciążaniu chłopów wysokimi podatkami i zaledwie sporadycznie łamała ich prawa. Od XVI wieku aż do końca I Rzeczypospolitej powstała więź ekonomiczna pomiędzy szlachtą a chłopstwem, więź która nigdy nie zaistniała w zachodniej Europie ani w Rosji tam chłop był własnością Pana, a w dawnej Polsce jego współpracownikiem a niekiedy i konkurentem.

Od wielu lat współczesna klasa polityczna nie potrafi zrozumieć tej zależności od klasy średniej. To właśnie klasa średnia jest siłą napędową gospodarki kraju. Tłumienie inicjatyw i nadmierne obciążenie podatkami nie są zachętą do rozwoju w naszym kraju, ludzie młodzi, zdolni, kreatywni opuszczają Polskę poszukując lepszych warunków do życia i realizacji swoich pomysłów w innych państwach. Jak w swoim opracowaniu pisze Mariusz Agnosiewicz (Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,10002) „ … Najzabawniejsze jest to, że … pańszczyznę dla dzisiejszego scentralizowanego pana, czyli dla państwa, odrabiają przez 164 dni w roku (po tylu dniach dochód krajowy zrównuje się ze zobowiązaniami podatkowymi). Chłop pańszczyźniany w XVI wieku odrabiał pańszczyznę przez 104 dni w roku.

Czy tak powinno być?

 

JAS

 

przypisy

* Kmieć (z łać. cmetos, cmetonis, kmetho) – w czasach nowożytnych pojęcie to oznaczało zamożnego gospodarza – używane potocznie jako synonim chłopa, w słowiańszczyźnie kmieć był zawsze wolny i miał powinność stawać zbrojnie. Posiadał własność minimum około jednego łana czyli Łana chełmińskiego, nazywanego też włóką: 1 łan = 30 morg ≈ 17,955 hektara.

* Zagrodnik (łac. hortulanus) – chłop posiadający dom i gospodarstwo o obszarze nie większym niż ¼ łana. Z racji posiadania skromnego kawałka ziemi, w odróżnieniu od kmieci, nie byli w stanie wyżywić całej rodziny, z tej racji stawali się podstawową siłą najemną na wsi. Kategoria ludności chłopskiej określana mianem zagrodnik występowała od XIII w. Zagrodnik posiadający chałupę i niewielki kawałek ziemi do czasu likwidacji pańszczyzny obciążony był wykonywaniem darmowej pracy na rzecz pana maksymalnie do 3 dni w tygodniu. Niektórzy z zagrodników oprócz pracy w polu zajmowali się rzemiosłem. Spośród zagrodników rekrutowała się służba folwarczna. Kategoria zagrodników przetrwała z małymi zmianami do pocz. XX w

* Komornik – chłop nie posiadający ziemi i zabudowań, mieszkający najczęściej u innych chłopów, utrzymujący się z pracy najemnej we dworze lub u zamożniejszych chłopów Kategoria ludności chłopskiej określana mianem komornik występowała od XIV w. do I poł. XX w. Komornik mieszkający razem z rodziną u kmiecia lub zagrodnika (dosł. siedzący na komorze); w zamian za „dach nad głową” pomagał mu w pracach w gospodarstwie, oraz do czasu likwidacji pańszczyzny obciążony był wykonywaniem darmowej pracy na rzecz pana wynoszącej 1 dzień w tygodniu. Komornikami byli często członkowie rodziny, np. syn z synową i dziećmi

* Chałupnik: dawniej (XVII-XVIII w.): chłop bezrolny (lub prawie bezrolny) posiadający dom (chałupę) lub w nim mieszkający niekoniecznie na stałe, nie posiadający ziemi lub jedynie mały ogród i obejście. Zwykle zobowiązany odrabiać pańszczyznę.

* Parobek – stały lub sezonowy robotnik najemny pracujący w folwarku lub w gospodarstwie bogatego chłopa; też: służący w karczmie lub w majątku dworskim

*Smerd, smerda, smard, smurd – średniowieczne określenie grupy ludzi o niskim statusie społecznym pojawiające się do XIII wieku na Rusi, w Polsce i u Słowian połabskich