czy potrzebna jest silna Ukraina

Transhumanizm i nauka, czyli czy potrzebna jest silna Ukraina?

CZYTELNICY NADESŁALI

 

Czy potrzebna jest nam silna Ukraina? – Takie pytanie zadano stu losowo wybranym Polakom w Warszawie oraz stu losowo wybranym Niemcom w Berlinie.

W Polsce 35% badanych odpowiedziało, że tak i że Ukraina jest buforem przed Rosją, 41% pytanych odpowiadało że nie, a 24% nie miało zdania.

W Niemczech 86% procent pytanych odpowiedziało, że nie i że Ukraina winna być słaba i podzielona, 13% badanych odpowiadało, że Ukraina powinna być państwem silnym a 1% nie miało zdania.

Dlaczego tak się dzieje należy zrozumieć historię i uwarunkowania, jakie miały miejsca przez ostatnie sto lat.

Według XVIII-wiecznej rosyjskiej propagandy Krym był w czasach antycznych zamieszkany przez plemię Taurów. Ci mieli być spokrewnieni ze Scytami, którzy byli przodkami Rosjan. Legenda ta była dla carycy Katarzyny II, która wiele lat walczyła z Turkami o panowanie na Krymie, idealnym pretekstem do przyłączenia spornego terytorium do Rosji. W roku 1774 podczas kolejnej wojny potęga turecka upada, choć Krym od razu nie poddaje się Rosji. W 1783 wybucha kolejna wojna Krymu z Imperium Rosyjskim, która jest końcem niezależności półwyspu. Wówczas powstaje także potężna Flota Czarnomorska. Ostateczne zrzeczenie się Krymu przez Turcję na rzecz Rosji nastąpiło 1792. W dniu 8 kwietnia 1783 caryca Katarzyna II przyłączyła Krym do Rosji i od tego czasu Krym utracił swoją suwerenność.  Historia półwyspu nad Morzem Czarnym jest burzliwa i uwikłanych jest w nią wiele państw. W krymskiej Jałcie Józef Stalin w 1945 roku dzielił Europę, a w 1954 roku Nikita Chruszczow oddał Krym radzieckiej Ukrainie. Według ostatniego spisu ludności Krymu (w 2001 roku) półwysep zamieszkuje 2,4 mln ludzi. Większość, bo 60,4 proc., stanowią Rosjanie, oprócz nich żyją tam głównie Ukraińcy (24, 01proc.) oraz Tatarzy krymscy (10,21 proc.).

W roku 1686 w traktacie Grzymułtowskiego Rzeczpospolita odstąpiła Carstwu Rosyjskiemu Ukrainę za Dnieprem (Ukraina Lewobrzeżna); tę część oficjalnie w Rosji urzędowo określano Małorosją (Małorusią). Nazwę tę rozciągnięto po rozbiorach Polski na cały Kraj Południowo-Zachodni w składzie Imperium Rosyjskiego, pozostawała w obiegu urzędowym do rewolucji lutowej i obalenia caratu w marcu 1917. Po zlikwidowaniu przez Katarzynę II Siczy Zaporoskiej południową Ukrainę określano w Imperium Rosyjskim, jako Noworosję. Ukraina nigdy nie była też jednolita etnicznie. W skład ludności Ukrainy obecnie wchodzi 63% Ukraińców, 18% Rosjan, 9% Polaków, 8% Tatarów i 2% innych nacji.

W okresie wojny Polsko-Bolszewickiej Ukraińcy byli najbliżsi powstania swojej państwowości pod przewodnictwem Petlury. Animozje Ukraińsko-Rosyjskie i Ukraińsko-Polskie sięgają XVII wieku i występowały przez ten czas wielokrotnie podsycane przez środowiska wewnętrzne i zewnętrzne. W stosunku do Rosjan, Ukraińcy nie mogą zapomnieć spowodowania wielkiego głodu i śmierci milionów Ukraińców, a także oderwania Krymu który przez sześćdziesiąt lat zaczęli uważać za swoje terytorium. Z drugiej strony mniejszość Rosyjska uważała, że została sprzedana przy rozpadzie ZSRR i dążyła do powrotu do Rosji.

Takie konflikty plus nacjonalizm z obydwu stron spowodował, że po obu stronach konfliktu polała się krew i zginęli ludzie. Wśród Niemców obawy stwarza tak zwany „majdan” który posiada prywatne armie i składa się z nacjonalistów, ponadto Niemcy postrzegają Rosję jako partnera gospodarczego, a do Ukrainy i jej mieszkańców mieli zawsze ambiwalentne podejście. Dla większości Niemców Ukraina winna być podzielona a część wschodnia razem z Krymem przyznana na stałe Rosji. Ukraina nie jest dla nich państwem buforowym i nie chroni przed niczym, a bufor ukraiński może jedynie spowodować utrudnienia w dostawach na przykład gazu. Media niemieckie w przeciwieństwie do polskich nie pokazywały problemów uchodźców ukraińskich. za to pokazywały na przykład ataki nacjonalistów na punkty które nawoływały do referendum w sprawie podziału Ukrainy. Według mediów niemieckich dwa miliony Ukraińców na terenie Polski nie jest problemem ale problemem jest nieprzyjmowanie uchodźców islamskich przez Polskę.

Polacy za to mają obawy w stosunku do polityki nacjonalizmu ukraińskiego, w tym gloryfikowanie UPA czy deprecjacji rzezi wołyńskiej. Generalnie jednak w większości są przyjaźni Ukraińcom i co dziwne uważają ich podobnie jak Rosjan jako dobrych pracowników i osoby które przyjechały do Polski by poprawić sobie byt.

 

Niniejszy artykuł został opracowany przez „Instytut stosunków międzyludzkich” zgromadzenia Reformistów

Pastor Halina Sobczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *