Prawda o arabskich uchodźcach

Prawda o arabskich uchodźcach?

Już od kilku lat toczą się dyskusje na temat emigrantów w Europie, która głowi się nad tym, co zrobić z masą imigrantów, którzy dobijają się do jej granic, skala kryzysu migracyjnego w Europie jest coraz większa, a do głosu coraz częściej dochodzą władze tych państw, w których uciekinierzy są niemile widziani.

Coraz częściej my, zwykli obywatele, po cichu zadajemy oczywiste zdawałoby się pytanie. Dlaczego my mamy brać na siebie ten ciężar, a nie zajmą się tym bogate kraje arabskie, jak Arabia Saudyjska. Dlaczego to Stary Kontynent ma dźwigać ciężar migracyjnej fali, a nie np. świat arabski, który nie składa się przecież wyłącznie z wojny i biedy? Arabia Saudyjska, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Bahrajn – to wyjątkowo zamożne państwa, w dodatku pod różnymi względami silnie związane np. z Syrią i Irakiem, skąd przybywają do Europy imigranci. Wydawałoby się, więc, że są idealnymi kandydatami na przyszłe miejsca schronienia dla uchodźców – dlaczego tak się nie dzieje? Powodów takiego podejścia jest kilka. Najważniejszy dotyczy… imigracji, z którą mają doświadczenia państwa Zatoki. Kraje typu Katar czy Arabia Saudyjska goszczą u siebie miliony imigrantów z południowo-wschodniej Azji (np. Nepalczyków). Rodzimych obywateli jest tam garstka – większość emigrantów stanowią ci, którzy służą tam jako tania siła robocza a azylanci – uchodźcy do tego się nie nadają. Przybysze zza granicy są w porządku, pod warunkiem, że pracują, rozwijają gospodarkę, a potem wracają do domu, gdy kontrakt się kończy. Irakijczycy czy Syryjczycy tego warunku nie spełniają. Co więcej – pisze ten sam Amerykanin – niosą za sobą pewien kulturowy i polityczny bagaż. A Saudyjczycy i ich sąsiedzi raczej są uczuleni na zmiany i na “modernizację”. Poza tym wśród uchodźców są nie tylko muzułmanie. Duża liczba azylantów byłaby dla nich kłopotem także pod tym względem.

Co innego Europa, przyjmuje imigrantów na stałe z całym bagażem obciążeń. A zawdzięczamy to Francuzom. Mało już ktoś dziś pamięta że lat temu, 11 marca 1963 r., rozstrzelany został w Paryżu 36-letni pułkownik sił powietrznych Jean Bastien-Thiry, organizator nieudanego zamachu na de Gaulle’a. Dzień ten historycy uznali za symboliczną datę klęski Organizacji Armii Podziemnej (OAS), która przez parę lat rzekomo terroryzowała Algierię i Francję. Rozpoczęta w nocy z 31 października na 1 listopada 1954 r. wojna algierska nie była zwykłym powstaniem antykolonialnym. O ile dla większości Arabów algierskich miała ona charakter narodowowyzwoleńczy i religijny, o tyle dla Francuzów była walką o jedność i całość państwa. Druga Republika (1848–51) uznała, bowiem Algierię nie za kolonię, ale integralną część Francji podzieloną na trzy departamenty. W 1865 r. Napoleon III nadał wszystkim ich mieszkańcom, zarówno muzułmańskim, jak i europejskim, obywatelstwo francuskie. Nic dziwnego, że dla kolejnych pokoleń osadników i mieszkańców Francji metropolitarnej francuskość Algierii stała się faktem oczywistym. Przesądzało to z góry, iż w rozpoczynającym się konflikcie trudno będzie o kompromis. Drugim aspektem był fakt osiedlania się we Francji przybyszów arabskich, którzy w roku 1950 stanowili około 2, 5% rdzennej ludności francuskiej.

W 1954 r. mieszkało w Algierii około miliona pieds noirs (czarnych stóp), czyli Europejczyków różnorakiego pochodzenia (przede wszystkim francuskiego, hiszpańskiego, włoskiego), uważających się jednak za stuprocentowych Francuzów, 200 tys. Żydów i 8 mln muzułmanów, która to liczba obejmowała także skłóconych z Arabami Kabylów i tzw. Harkis – Arabów wspierających obecność francuską. Jak było w tej sytuacji do przewidzenia, wojna od razu zaczęła się ślimaczyć. Przysyłane z metropolii wojska Republiki brały przeważnie górę, były to jednak sukcesy lokalne, które nie mogły się przyczynić do realnego osłabienia arabskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego (FLN), wspieranego przez Egipt, Tunezję i kraje komunistyczne. Ponadto dla Arabów była to wojna religijna a dla władz Francji i samego De Gaulle wojna o władzę. W tym zamieszaniu tylko kierownictwo OAS dostrzegło zagrożenie falą arabskiej emigracji i dążyło do utrzymania dominium francuskiego. Niestety zlewicowane rządy europejskie nie dostrzegały lub nie chciały dostrzec tego zagrożenia i dlatego teraz mamy problemy z arabską migracją. Gdyby powiódł się zamach na De Gaulla lub OAS przekonało by opinie publiczną i rebelia algierska potoczyłaby się zupełnie inaczej. Mało dziś kto wie, że za nacjonalizm arabski odpowiedzialni są hitlerowcy, którzy go wspierali i podsycali dążąc do obalenie kolonialnej hegemonii brytyjskiej i francuskiej oraz ugruntowując nienawiść Arabów do Żydów. Sam Theodor Eicke *, niemiecki generał SS i twórca obozów koncentracyjnych zalecał nacjonalistom arabskim by domagali się o rządów Anglii i Francji tworzenia zgromadzeń narodowych i zrównania w prawach języka arabskiego z językiem angielskim czy francuskim. Pod wpływem III Rzeszy te nacjonalistyczne hasła zyskały na sile w trakcie trwania wojny. 22 grudnia 1942 roku grupa działaczy algierskich skupionych wokół Ferhata Abbasa zwróciła się do rządu Francji z memorandum, w którym domagali się oni ustanowienia w Algierii zgromadzenia konstytucyjnego. Rok później działacze ogłosili Manifest ludu algierskiego. Zaniepokojeni radykalizacją Algierczyków Francuzi nadali Algierii konstytucję. Przyznana 20 września 1947 roku konstytucja nadawała wszystkim obywatelom Algierii obywatelstwo francuskie, prawo głosu, a także zrównała język arabski na płaszczyźnie urzędowej, tym samym zrealizowali oni wszelkie zalecenia i wskazówki nazistów. Środowiska algierskich nacjonalistów postanowiły przenieść wojnę na teren samej Francji. 25 sierpnia 1958 roku odbyła się skoordynowana akcja zamachów w ponad dwudziestu miastach Francji. Bomby uderzyły w składy paliwa, fabryki zbrojeniowe i magazyny sprzętu militarnego. Bezradność władz francuskich doprowadziła do powstania generała Maurice Challe krwawo stłumionego przez siły rządowe Francji. Powstała po upadku powstania generała Maurice Challe, OAS próbowała wpłynąć na polityków, aby utrzymać jedność Francji, lecz kiedy siły bezpieczeństwa zaczęły zwalczać ją jak organizacje terrorystyczną co doprowadziło do szeregu odwetowych zamachów bombowych. Ostatecznie tajne służby francuskie zlikwidowały OAS a pod wpływem lewicowych polityków Francja prócz europejskich uchodźców z Algierii przyjęła także rzesze arabskich emigrantów ekonomicznych.

*Theodor Eicke urodził się w Hampont w niemieckiej naówczas Lotaryngii 17 października 1892 roku. Młody Theodor ukończył tam szkołę ludową i rozpoczął naukę w gimnazjum. Nie szła mu jednak ona najlepiej, więc w 1909 roku rzucił szkołę, by w wieku 17 lat zaciągnąć się w szeregi kajzerowskiej armii. Za udział w I Wojnie światowej uzyskał Żelazny Krzyż II klasy. Po przegranej wojnie Eicke opuścił szeregi armii, lecz przez długi czas nie mógł się odnaleźć w cywilnym życiu. Sfrustrowany klęską i biedą niemal od razu zapałał nienawiścią do „zdradzieckiej” Republiki Weimarskiej. Od stycznia 1923 roku został zatrudniony w zakładach IG Farben w Ludwigshafen, początkowo, jako sprzedawca, a następnie strażnik. Na tym stanowisku Eicke pracował aż do 1932 roku. Radykalne poglądy Eickego, nienawiść do Republiki Weimarskiej i frustracja niską jakością życia rychło zbliżyły go do ruchu narodowosocjalistycznego. W 1928 roku Eicke wstąpił do NSDAP (nr identyfikacyjny 114901) stając się jednocześnie członkiem SA. Decydujące dla jego dalszej kariery stało się jednak członkostwo w SS nabyte 20 sierpnia 1930 roku (nr identyfikacyjny 2921).

Kariera Eickego w SS przebiegała w błyskawicznym tempie, gdyż jego energia, oddanie i niebywałe zdolności organizacyjne rychło zwróciły nań uwagę Heinricha Himmlera. Już w listopadzie 1931 r. Eicke uzyskał awans do stopnia SS-Standarteführera i stanowisko dowódcy 10 pułku SS w Nadrenii-Palatynacie. Eicke, mimo że zaszedł wysoko w nazistowskiej hierarchii, nie był zbyt lubiany na szczytach władzy. Jego konfliktowy charakter, podejrzliwość, olbrzymie ambicje i przeczulenie na punkcie swej niezależności stworzyły mu wielu wrogów, z których najsilniejszym był szef SD Reinhard Heydrich. Prości SS-mani natomiast szanowali go i bali się jak ognia jednocześnie. Prócz kwestii obozów koncentracyjnych zajmował się także nacjonalizmem arabskim a zwłaszcza algierskim. W czasie wojny walczył w Polsce, Francji i Rosji, 26 lutego 1943 roku samolot łącznikowy Fieseler Fi 156 Storch, którym leciał w celu zlokalizowania pułku pancernego (sztab główny utracił z nim kontakt radiowy) został zestrzelony przez radziecką piechotę w pobliżu wsi Artiełnoje. SS-Obergruppenführer zginął na miejscu. 1 marca 1943 roku informacja o śmierci Eickego została podana publicznie.