religia-a-zachowanie

Religia a zachowanie

CZYTELNICY NADESŁALI

W roku 1991, po krótkiej debacie społecznej, po cichutku, aby nie drażnić lewicowego układu władze wprowadziły nauczanie religii katolickiej do polskich szkół. Wtedy był to przedmiot nadobowiązkowy i wepchnięto go początkowo do szkół podstawowych, średnich i zawodowych. Dla dzieci i ich rodziców niezainteresowanych religią demokratyczna władza wprowadziła lekcje etyki. Katecheci mieli początkowo prowadzić zajęcia za darmo, ale pod presją społeczną po zawarciu przez rząd Hanny Suchockiej konkordatu z Watykanem naukę religii rozszerzono także na przedszkola, a katecheci zaczęli pobierać państwowe pensje.

Początkowo jeszcze jak żył papież Jan Paweł II system działał w miarę dobrze i młodzież była na lekcjach religii niejako wychowywana. Rok po śmierci Jana Pawła II nasza władzunia zaczęła łamać tabu związane z jego naukami i deprecjonować religię. Co gorsza szkoły zwłaszcza podstawowe zaczęły twierdzić, że nie odpowiadają za uczniów po lekcjach i nie interesuje ich to co robią uczniowie po szkole. Natychmiast spowodowało to wzrost agresji wśród uczniów, bo skoro wiara jest nieważna a młodociany sprawca jest przez system prawny chroniony nawet, jeśli jest jak to lubią sądy pisać zdemoralizowany to i tak z reguły jest oddawany pod nadzór rodziców. Religia była kagańcem, przynajmniej moralnym, ale ten kaganiec obecnie już zdjęto wiec „hulaj dusza, piekła nie ma”.

Zamiast wychowywać – a taki jest także obowiązek szkoły – ta dzieli uczniów na takich, których rodzice coś mogą dać szkole i takich, którzy tej szkole nic nie dają a więc gorszych. Więcej się mówi o multikulturze czy integracji ze środowiskami homoseksualnymi niż o moralności. Pomalutku i po cichu, jak to oni, bezwiercy lub internacjonaliści umacniają się na zdobytych pozycjach. Likwiduje się ocenę z religii na świadectwach; ma to na celu podniesienie prestiżu szkoły czy uczelni i zwabienie młodzieży.

Ponieważ jestem anabaptystką zapisałam swoją córkę na etykę a nie na religię  i tu popełniłam największy błąd. Kiedyś córka przychodzi do mnie i mówi „ mamusiu a Pani na etyce to nam mówi, że dobrze mieć siostry i braci z różnych mam i ojców”, długo tłumaczyłam dziecku, że źle to zrozumiała ale jak po paru miesiącach córka przy obiedzie opowiada, że Pani mówiła, że w Niemczech to jeden tatuś rozwiódł się z mamą i pobrał z innym panem i teraz ci panowie wychowują syna poszłam do szkoły na interwencję. Tam dowiedziała się, że jestem homofobką i że karane jest wychowywanie dzieci w pogardzie do gejów i lesbijek. Nie jestem homofobką, ale to jako rodzic wraz z mężem będziemy decydowali jak wychować dziecko i nie pozwolę by córka straciła prawidłową orientacje seksualną.  Chcę by kiedyś miała męża i dzieci a ja będę mogła bawić wnuki. Niestety coraz głośniejsze są pomruki środowisk związanych z tym środowiskiem, domagających się wyprowadzenia religii ze szkół. Nie mogąc dogadać się z dyrekcją szkoły przeniosłam córkę do innej szkoły ale tu ostrzeżenie – pamiętajcie państwo, że dyrektorzy poszczególnych szkół się znają i przekazują wiedzę o dziecku i jego rodzicach. Takie działania zmusiły mnie do przenoszenia trzykrotnie dziecka w ciągu zaledwie dwóch lat. W czwartej szkole zapisałam córkę na religię i przynajmniej teraz nikt jej głupot do głowy nie kładzie. To wszystko powoduje, że wiele osób nie ma odwagi się „wychylić”, iść pod prąd. Kto ma odwagę by sprzeciwić sie szkole kosztem swojego dziecka, kto ma odwagę powiedzie sądowi, że pobite przez inne dziecko ma prawo być stroną postępowania?  Moich znajomych córka została pobita przez dwóch uczniów, sprawa odbyła się w sądzie lecz jej rodzice nic nie mogli powiedzieć, gdyż jako poszkodowana nie miała praw być stroną. Ja nie jestem prawnikiem i nie znam się na prawie ale może by pan minister Ziobro coś z tym zrobił aby chronić małoletnich poszkodowanych przed innymi małoletnimi sprawcami.

Piszę ten list czy artykuł zaniepokojona tym co się dzieje. W naszej okolicy dochodzi do poważnych przestępstw popełnianych przez dzieci: uczniowie jednej ze szkół już dwukrotnie pobili dotkliwie ucznia i nic się nie dzieje, a w drugiej to nawet dziecku złamali nogę i także chodzą na wolności. Obecnie w szkołach zaczyna się wychowywać bandytów więc może czas jednak zwiększyć presję na wychowanie religijne, może prócz religii katolickiej wprowadzić także religie protestanckie a na maturze wprowadzić przedmiot religia?

Nie mogę się zgodzić na to co w jednej ze szkół do których uczęszczała córka na etyce twierdzono, że „ na religii panuje katolicki, stęchły kruchtowy zaduch, katoindoktrynacja, katonauczanie i że katecheci zaczęli być tuczeni za nasze pieniądze; obecnie to 1,8 mld złotych rocznie” To obraża mnie jako anabaptystkę ale przede wszystkim chrześcijankę.

Nie chcę brać jako mieszkanka tego miasta udziału we wszelkiego rodzaju gusełkach jak parady równości czy kolorowe jednorożce.

Może jak zmieni się władza w Łodzi to szkoły wreszcie zaczną wychowywać i liczę na to, że może ktoś wreszcie zrobi porządek z Sądami a sędziowie zaczną być rozliczanie karno-materialnie za swoje orzeczenia.

Anna

P.S.

Szanowna Redakcjo do napisania tego listu zachęciły mnie artykuły Pani Viery, ona nie boi się powiedzieć, że jest reformistką, że jest pastorem. Dobrze, że jesteście apolityczni i że jest wreszcie coś co nie jest na pasku rządu lub partii. Przepraszam, że nie podaję nazwiska ale nie chodzi mi o siebie lub męża lecz o córkę bowiem w szkołach jest wiele nieprawidłowości.

Jeśli możecie to wydrukujcie go.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *