sadokracja

Czy żyjemy w państwie prawa? Sądokracja !?

CZYTELNICY NADESŁALI

Pomimo zapewnień konstytucyjnych równość stron jest problematyczna: po pierwsze dla Sądu są w kodeksach terminy instruktażowe, a dla podsądnych z reguły terminy zawite, czyli nieprzekraczalne. To już jest poważne zaniedbanie ustawodawcy. Jesteśmy jednak państwem praworządnym, bo – jak mówi w art. 2 Konstytucja RP – organy państwa mają działać na podstawie i w granicach prawa. Konstytucja używa tu dwuznacznego sformułowania. Nie ma w niej zapisu, że jesteśmy „państwem prawa”, ale „państwem prawnym realizującym zasady społecznej równości”. Czy w Polsce tak się dzieje? Niestety nie można się z tym zgodzić. W Polsce tworzą się sprawujące władzę elity, które konstruują mechanizmy korzystne z ich punktu widzenia, także w sensie materialnym. Bardzo dużo szkody uczyniły tu różne partie polityczne. Nie jest to zdanie odosobnione i jest popierane przez wielu znanych prawników takich jak Wiesław Johan, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku czy adwokat Marek Markiewicz.

Polskie sądy winny rozstrzygać, czy dana kwestia była zgodna z prawem, czy też nie. Powinno się szanować wyroki wydawane „w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej”, a każdy wyrok opatrzony jest taką klauzulą. Wielokrotnie jednak sędziowie orzekają zgodnie polityką orzeczniczą a nie zgodnie z prawem, które i tak interpretują po swojemu. Jako społeczeństwo nie możemy zgadzać się z takimi sędziowskimi werdyktami. W wyrokach obserwować można „sędziowskie popisy” zwłaszcza, jeśli składa się skargi na komornika lub skarży Skarb Państwa np. Prokuraturę lub Policję o odszkodowanie. Nie można ani stosować ani uchwalać prawa, które godzi w podstawowy interes drugiego człowieka.

Dotykamy ważnego problemu: jakie instrumenty przysługują obywatelowi w obronie jego praw? W Konstytucji zapisane jest prawo do zwrócenia się do sądu o rozstrzygnięcie sprawy. Sprawa ma być rozpoznana jawnie przez niezawisły i niezależny sąd, bez zbędnej zwłoki. I tutaj zaczynają się piętrzyć problemy. Wiemy, jak funkcjonują polskie sądy. Na rozprawę czeka się nawet 3-5 lat. Za tę przewlekłość postępowania jesteśmy karani przez Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie obywatele polscy szukają możliwości ochrony swoich praw. Z drugiej zaś strony sądy w imię swojej polityki orzeczniczej potrafią bardzo skutecznie niszczyć zwykłych ludzi i interpretując prawo tak by było im wygodne.

Najlepszym przykładem są niestety sądy łódzkie a zwłaszcza Sąd na Widzewie, który działa tak by nie skrzywdzić jakiegokolwiek komornika.

Obok prawa do sądownego rozstrzygnięcia istnieje prawo obywatela do odszkodowania. Art. 77 Konstytucji mówi, że „obywatel ma prawo do wynagrodzenia za poniesioną szkodę, która powstała w wyniku niezgodnego z prawem działania organu władzy publicznej”. Zapis sam w sobie znakomity, ale odsyła obywatela do Kodeksu Cywilnego. Kodeks Cywilny z kolei opisuje, że można wystąpić z roszczeniem przeciwko Skarbowi Państwa, jeżeli funkcjonariusz publiczny spowodował szkodę. Tyle, że podstawą takiego roszczenia jest skazanie funkcjonariusza publicznego prawomocnym wyrokiem. A to już jest prawie nie do uzyskania a więc znów nie ma równości stron obywatel – państwo.   Ochronie praw obywateli służyć ma instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich. Niestety, nie działa on tak jak powinien i podobnie jak i Rzecznik Praw Dziecka, właściwie to tylko śp. Janusz Kochanowski w Trybunale Konstytucyjnym angażował się w walkę o prawa obywatela. Dopóki zapewnienie obywatelom ochrony ich praw konstytucyjnych nie będzie nadrzędnym celem władzy publicznej, trudno mówić, że jesteśmy państwem prawa.

Ponadto Polsce zagraża sądokracja, tyleż zadufana w sobie, co niekompetentna i skorumpowana. Monteskiuszowski trójpodział władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą jest w różnych wariantach najbardziej rozpowszechnionym systemem na świecie. W Polsce władzę ustawodawczą sprawuje sejm i senat. Władza wykonawcza to prezydent i rada ministrów z premierem na czele. Władzę sądowniczą sprawują sądy i trybunały. Te trzy władze powinny się nawzajem kontrolować, ale także współpracować dla wspólnego dobra. Przy czym konstytucja stanowi w art. 4, że 1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu; 2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Władza ustawodawcza i wykonawcza poddaje się weryfikacji w wyborach powszechnych. Naród może przedłużyć władzę tym, którzy ją sprawowali, lub powierzyć ją w inne ręce.

W przypadku władzy sądowniczej z oczywistych względów nie jest tak, że ktoś jest wybierany sędzią, a po kilku latach, gdy przegra wybory, gdyż sądził źle, przestaje nim być, a na jego miejsce przychodzi ktoś nowy. Ale z tego nie wynika, że musimy się godzić na sądowniczą kastę, pozbawioną jakiejkolwiek kontroli ze strony narodu i wybranych przez naród władz. I o to idzie zasadniczy spór w Polsce wokół władzy sądowniczej. Czy ma być tak jak do tej pory, że sędziowie sami się do wszystkiego wyznaczają i sami się weryfikują, stając się państwem w państwie, co więcej, tworząc sądokrację, czyli rządy sędziów, czy też mają działać właśnie w systemie trójpodziału władzy, podlegając rzeczywistej ocenie i kontroli w określonych sytuacjach? Sędziowie mają być niezależni w wydawaniu wyroków, ale to nie znaczy, że są bogami poza wolą narodu, poza zdrowym rozsądkiem, poza odpowiedzialnością za oczywiste błędy lub przestępstwa. Mało kto chyba wie, że sędziowie są jedyną grupą która nie była lustrowana i która jest poza kontrolą. I wykorzystują to dla siebie w pełnym wymiarze.

W Polsce doszło do niebezpiecznego związku pomiędzy sądami i prokuraturą oraz komornikami a w niektórych rejonach także samorządem.  Związek jest ten całkowicie poza kontrolą a przecież jeśli np. ktoś skarży prokuraturę o zaniedbania i na przykład domaga się stu lub dwustu tysięcy odszkodowania to niemal pewne jest, że szef tej prokuratury zadzwoni prywatnie do Sądu w tej sprawie i wyrok odszkodowawczy będzie minimalny. Jeszcze gorzej jest ze skargami na komorników. Sądy w takich sprawach nigdy nie przyznają (przynajmniej w Łodzi) skarżącemu pomocy adwokackiej z urzędu, choć osobę skarżącą komornika nie stać z reguły na adwokata z wyboru a prawo do adwokata z urzędu takiej osobie przysługuje.

Tak więc niestety nie żyjemy w państwie prawa lecz w państwie prawa sędziów i prokuratury, państwie prawa władzy i prawodawstwie anty Narodowym.

Wiele ugrupowań politycznych, a szczególnie Stowarzyszenie Komitet Obrony Polski, deklaruje, że nigdy się z tym nie pogodzi i dlatego obywatele wreszcie muszą zrozumieć mechanizm który ich niszczy.

 

Przewodniczący stowarzyszenia KOP

Tomasz Cicherski