unia-i-co-dalej-ukraina

Unia i co dalej?

Od pewnego czasu, co raz częściej w tak zwanej starej Unii mówi się, że jest ona poskładana jak puzzle, ale sklejone gumą do żucia. W tak zwanej „Starej Unii” istnieją silne ruch odśrodkowe dzielenia się państw i powstawania nowych. Najlepszym tego przykładem jest Katalonia, która od przynajmniej 100 lat walczy o uzyskanie niepodległości. Podobne zamiary ma także Szkocja natomiast Niemcy wspierają dążenia Alzacji do oderwania się od Francji.

W Katalonii odbyło się referendum w sprawie niepodległości. Według regionalnego rządu katalońskiego w plebiscycie zagłosowało ok. 2,3 mln osób, czyli ok. 42 proc. uprawnionych, z których 90 proc. opowiedziało się za niepodległością tego najbogatszego hiszpańskiego regionu. 8 proc. było przeciwnych, a pozostałe głosy uznano za nieważne. Referendum niestety uznała za nielegalne prócz rządu w Madrycie również Komisja Europejska, jednocześnie wzywając strony konfliktu do dialogu. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk zaapelował w rozmowie telefonicznej z premierem Mariano Rajoyem o uniknięcie eskalacji i rezygnację ze stosowania siły w Katalonii. W odpowiedzi strajk generalny w Katalonii ogłosiło pięć związków zawodowych, działających w regionie i kilka ruchów społecznych. Towarzyszyło mu około 30 protestów, w których uczestniczyło kilkaset tysięcy osób. Największe manifestacje miały miejsce w Barcelonie. Demonstrujący zgromadzili się przed budynkiem regionalnej dyrekcji hiszpańskiej policji i siedzibą katalońskiego przedstawicielstwa Partii Ludowej (PP), która rządzi obecnie krajem. Protestowali przeciwko brutalnym interwencjom policji podczas niedzielnego referendum ws. niepodległości Katalonii. W zamieszkach rannych zostało blisko 900 osób. Tłumy pojawiły się również na wiecach poparcia dla regionalnego rządu Carlesa Puigdemonta i niepodległości Katalonii. Odbyły się one przed budynkiem regionalnego parlamentu oraz na uniwersytecie w Barcelonie. Ich uczestnicy wykrzykiwali hasła przeciwko hiszpańskiej policji i Gwardii Cywilnej, a także rządowi premiera Mariano Rajoya. Tak praworządna i demokratyczna Unia tym razem jakoś nie popiera dążeń narodu do samostanowienia a przecież wystarczyłby chociażby gest poparcia dla tego ruchu, choć namiastka wsparcia, jakie otrzymały narody dawnej Jugosławii.

Nie jest to jedyny problem gdyż Zakarpacie także chce niepodległości. W graniczącym z Węgrami i Słowacją obwodzie zakarpackim w południowo-zachodniej części Ukrainy znajdują się skupiska ponad 150 tysięcznej mniejszości narodowej węgierskiej oraz ponad 70 tysięczne skupiska mniejszości słowackiej. Jest to pokosie układu jałtańskiego i oderwania etnicznych ziem od ich macierzy. Oliwy do ognia dodały władze Ukrainy ograniczając prawa mniejszości narodowych.   Przeciwko ukraińskiej ustawie oświatowej zaprotestowały też Rumunia, Bułgaria i nawet Rosja. Polskie MSZ oświadczyło, że „będzie uważnie obserwować proces wdrażania ustawy w życie i podejmie wszelkie niezbędne działania, by zapewnić Polakom na Ukrainie dostęp do nauki w języku Polskim”

Znawca stosunków międzynarodowych Werner Szulec uważa, że w pierwszym okresie dla tego terenu zamieszkałego przez 180 tysięcy Węgrów, 80 tysięcy Słowaków, 35 tysięcy Polaków, 40 tysięcy Rosjan i ponad 6 tysięcy ludności pochodzenia niemieckiego Ukraina winna ustanowić szeroko pojętą autonomię a w przeciągu trzech lat ludność tego regionu mogłaby wypowiedzieć się, co do swojej suwerenności. Jego zdaniem mogłoby powstać państwo kantonalne. Już dziś Niemcy mogą rozpocząć współpracę z tym regionem autonomicznym i chociażby przeszkolić jego policję. Równocześnie Komisja Europejska winna nadzorować demokrację w tym przyszłym kraju a ze strony ukraińskiej otrzymać gwarancję jego autonomiczności – może być to jednym z warunków integracji.  Autonomiczny obwód miałby mieć własną policje, daleko posunięty samorząd prawo do nauczania mniejszości w języku narodowym oraz elementy własnego prawa. Najważniejszym elementem miały być odrębny rząd a z Ukrainą łączyłaby autonomię wspólna polityka zagraniczna, waluta i siły zbrojne. Kwestie gospodarcze takie jak zawieranie na przykład kontraktów międzynarodowych lub udzielanie koncesji postałyby w gestii rządu lokalnego.

Rząd lokalny kontrolowały również nauczanie i całe szkolnictwo od podstawowego do wyższego kulturę, gospodarkę w autonomii i służbę zdrowia. Mógłby też na olimpiadach sportowych według swej woli wystawiać własną reprezentacje sportową lub występować wspólnie z Ukrainą.

Po uzykaniu niepodlegołsci państwo to miałoby sześć regionów : rosyjski, węgierski, słowacki, niemiecki, rumuński i polski.

Wszystkie języki miałyby tą samą ważność i były językami urzędowymi.

Nie jest to koniec regionów aspirujących do autonomii lub niepodległości, pobudki oddzielania się od krajów macierzystych są różne – przeważają te o podłożu patriotycznym, tożsamościowym, ale wielu regionom nieobce są i te o charakterze ekonomicznym. Szkoci nie czują się Brytyjczykami, Katalończycy nie czują się Hiszpanami. Z tym samym problemem tożsamościowym borykają się też Włochy, Belgia, Francja, a nawet Niemcy. We Włoszech problem najsilniej dotyka regionu Padanii, znajdującej się w północnej części kraju, oraz południowego Tyrolu, graniczącego z Austrią. Pierwszy region buntuje się przeciw utrzymywaniu gospodarczemu całych Włoch, drugi natomiast tęskni do swojej legendarnej tożsamości. We Francji od dawien dawna głosy nacjonalistyczne słychać na Korsyce, która do dzisiaj ma odrębny język i kulturę, a także w Bretanii czy Sabaudii, która to w latach 50. została przyłączona do Francji ( w wyniku sfałszowanego referendum). Hiszpania prócz problemu katalońskiego ma również kłopoty z Krajem Basków, który jednak jest w dużo gorszej sytuacji gospodarczej, a do osiągnięcia niezależności jej zwolennicy przez wiele lat stosowali środki terrorystyczne, czym zyskali sobie złą sławę w całej Europie. Belgijski problem trwa również od lat – Flamandowie chcą zgodnie odłączyć się od Walonów, choć ich koegzystencja w jednym kraju udaje się nadzwyczaj dobrze i prawdopodobnie poza słownymi deklaracjami separatystycznymi nie będzie gwałtownych działań w tej kwestii. W Niemczech problem nie jest aż tak poważny, bo Bawarczycy, którzy mają bardzo silnie rozwinięte poczucie tożsamości regionalnej, a także czują się „grabieni” przez pozostałych mieszkańców kraju, tak naprawdę nie są skorzy do zdecydowanych orzeczeń separatystycznych. W Wielkiej Brytanii, poza szkockim konfliktem pojawia się też problem Ulsteru – czyli Irlandii Północnej, która od wielu lat próbowała bardzo różnymi środkami osiągnąć niepodległość. Kolejnym z europejskich krajów borykającym się z separatystycznymi dążeniami jest Dania – choć w jej przypadku konflikt nie rozgrywa się bezpośrednio na terenie państwa, ale na terytoriach zależnych – Grenlandii i na Wyspach Owczych. Z problemem separatystycznym boryka się też Cypr, którego część – Turecka Republika Cypru Północnego – jest nieuznawana przez wszystkie kraje poza Turcją. Ruchy wolnościowe mają również swój oddźwięk na Bałkanach, a pierwszym sukcesem w tej materii było powstanie w 2008 roku niezależnego Kosowa. Przy współczesnych ruchach separatystycznych pojawia się jednak pytanie, czy Kosowo było naprawdę sukcesem w kontekście jedności narodowej. W 2008 roku większość państw europejskich uznała niepodległość nowego kraju bałkańskiego. Czy i teraz, gdy podobny duch patriotyzmu rodzi się wśród wielu Europejczyków, europejskie rządy będzie stać na równą wyrozumiałość w duchu humanistycznym? Wielka Brytania wychodząc z Unii rozwiązała częściowo swoje problemy ale kraje unijne już muszą zmierzyć się z tym problemem.

Tansman

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *