Jak opisać coś, czego nie ma

Jak opisać coś, czego nie ma?

Czy Stolica Apostolska posiada swoje służby specjalne? Tak, ale nie ma ich spójnej historii. Tylko zbiór mitów, legend, pogłosek i tajemnic. Kto czytał coś m.in. o polskiej organizacji „Muszkieterowie” lub o niemieckiej Czarnej Orkiestrze mógł się natknąć na wzmianki o tych tajemniczych służbach. Żadnego poważnego opracowania ich historii nie znajdziemy jednak w księgarniach. Wiele innych organizacji wywiadowczych marzy o osiągnięciu takiego stopnia „utajnienia” oraz zbudowaniu wokół nich podobnej mgły dezinformacji. Do dziś tak naprawdę niewiele wiadomo o Mercedarianach, „Armii Boga” czy innych tajnych służbach.

Redakcja stawiając mi obowiązek napisania o nich artykułu zostawiła mnie niemal na lodzie, bowiem w internecie jest więcej plotek i domysłów niż jakiejkolwiek prawdy.

Niezbitym historycznym faktem jest, że Stolica Apostolska była jednym z pierwszych państw europejskich, które stworzyło kontrwywiad z prawdziwego zdarzenia: Świętą Inkwizycję. Organizację obrosłą czarnymi i białymi legendami, często myloną z konkurencyjną organizacją: Inkwizycją Hiszpańską, podległą madryckim monarchom. Kilku funkcjonariuszy Inkwizycji zostało później błogosławionymi i świętymi (niektórzy z nich zginęli na służbie, w walce przeciwko wrogom doktryny) – wśród nich XVI-wieczny papież Pius V, były szef rzymskiej Inkwizycji. To jemu przypisuje się powołanie Świętego Przymierza – rzekomego wywiadu Stolicy Apostolskiej. Rzekomego, bo specjaliści i znawcy tematu kłócą się czy on rzeczywiście kiedyś istniał.

Włoski dziennikarz Eric Frattini w sensacyjnej książce „Święte przymierze” opisał historię tej organizacji. Część poruszanych przez niego wątków jest wymysłem i fikcją, inne są prawdopodobne (np. kwestia działalności „Posłańca” jezuickiego pośrednika między Watykanem a Czarną Orkiestrą będącego przy okazji agentem na usługach watykańskich służb), większość niemożliwa jest do zweryfikowania. Frattini opisał również działalność Sodalitium Pianum – czyli kontrwywiadu założonego przez św. papieża Piusa X. Agentem Sodalitium Pianum w Niemczech był Eugenio Pacelli, późniejszy papież sł.b. Pius XII. Związki z watykańskimi służbami specjalnymi miał również późniejszy papież Paweł VI. Brytyjski autor Gordon Thomas w „Szpiegach Gideona” opisuje m.in. relacje Mosadu z watykańskimi tajnymi służbami ujawniając m.in., że w latach 80-tych na ich czele stał abp. Luigi Poggi. Po którym ta funkcje przejął abp. Tarcisio Bertone SDB, czyli ten kardynał, który ogłaszał Trzecią Tajemnicę Fatimską oraz będzie rządził Stolicą Apostolską w okresie sede vacantae. Dlatego też Eugeniusz Sendecki nazywa watykańskie służby – Służbami Bertone. I nawet to zostało umieszczone w Wikipedii. W tej fali informacji jakoś zaginęli Mercedarianie? Dziś śmiało można ich porównać do religijnych służb specjalnych. Zakon założono w Barcelonie w 1218 r., a głównym jego celem było uwolnienie chrześcijan spod władzy Maurów. Tak wiec tajne służby powstały znacznie wcześniej, bo już na początku XIII wieku. Mnisi mogli nosić broń i często jej używali. W każdym z klasztorów Mercedarian był jednak także przynajmniej jeden mnich studiujący archiwa. Mercedarianie mieli licencję na zabijanie i byli bardzo niezależni. Do tego stopnia, że poza zasięgiem kontroli Rzymu zaczęli żyć według własnych reguł.

Rolę służb spełniało często również Towarzystwo Jezusowe:, dlatego, że jezuici potrafili „spenetrować wrogi teren” i np. pod przykrywką przedostać się do elżbietańskiej, prześladującej katolików Anglii czy też do Związku Sowieckiego. Mieli też swoich ludzi w takich nieoczekiwanych miejscach jak dwór Dalajlamy czy też otoczenie wielkiego katolickiego japońskiego wodza Ody Nobunagi. Są też inne służby specjalne -„Święty Sojusz”, oddział papieskiego kontrwywiadu „Modality Pianism” i „Opus Dei”. Ta ostatnia wykonuje szeroki wachlarz funkcji. Jest to jeden ze stosunkowo młodych łacińskich zakonów, członkami, którego są zarówno kapłani jaki i osoby świeckie, dążące wejść do elity politycznej i finansowej krajów zachodnich. Wśród członków Zakonu są wpływowi bankierzy, przedsiębiorcy, biznesmeni itp. Zakon jest zbudowany według koncepcji loży masońskiej, wnim jest przestrzegana ścisła konspiracja, która pozwala większość operacji, w tym wywiadowcze, przeprowadzać w tajemnicy.

Według „Wielkiego Leksykonu Służb Specjalnych” płk Jana Lareckiego: „watykańskie służby specjalne: jedne z najbardziej utajnionych, i jak uważa wielu ekspertów, najskuteczniejszych służb świata. Stolica Apostolska oficjalnie zaprzecza, iż posiada takie instytucje, jednak autorzy wielu publikacji na ten temat przytaczają dane wskazujące, że Watykan posiada (lub posiadał w przeszłości) aparat zajmujący się sprawami bezpieczeństwa. Służby wywiadowcze: Przez długi okres, a zwłaszcza w wiekach XVII-XVIII, rolę oczu i uszu Świętego Miasta-Państwa pełnił zakon jezuitów; prowadząc działania w zakresie pozyskiwania użytecznych informacji, był czymś w rodzaju wywiadowczej agencji Stolicy Apostolskiej.

Od początku XI wieku do upadku Państwa Kościelnego w latach 70 XIX wieku teoretycznie w Watykanie nie było formalnego wywiadu czy służby bezpieczeństwa (w sensie wyspecjalizowanej struktury), których zadaniem byłoby profesjonalne gromadzenie informacji czy rozpoznawanie wrogich zamiarów innych rządów lub organizacji rewolucyjnych i wywrotowych. Faktycznie te struktury zastępowały wyspecjalizowane zakony: Templariusze, Mercedarianie, Joannici i „Walczący Mnisi”*. Tym niemniej wskazać można kilka struktur, koordynowanych przez Sekretariat Stanu (zajmował się sprawami zagranicznymi i wewnętrznymi), które uczestniczyły w zapewnieniu bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego Watykanu. Były to m.in.: – w zakresie wywiadu zewnętrznego informacje zdobywała sieć watykańskich nuncjuszy (ambasadorów) i konsulów akredytowanych w krajach, z którymi Państwo Kościelne utrzymywało stosunki dyplomatyczne czy konsularne. Informacje (pozyskiwane głównie poprzez osobiste kontakty, a w mniejszym stopniu za pośrednictwem tajnych agentów) dotyczyły spraw kościelnych, politycznych, militarnych i ekonomicznych; – sieć biskupów, kapłanów i zgromadzeń zakonnych rozlokowanych w różnych regionach świata. Nie dostarczała ona jednak zbyt dużych ilości danych o charakterze politycznym czy wojskowym; – papiescy delegaci i gubernatorzy, administrujący poszczególnymi prowincjami i miastami wchodzącymi w skład Państwa Kościelnego. Podległe im służby policyjne, wykorzystując tajnych agentów, gromadziły informacje, śledziły osoby i przechwytywały korespondencję. Np. na pocz. XIX wieku generalnymi dyrektorami papieskiej policji w Rzymie byli prałaci; Tiberio Pacca (1815-17), Tomaso Bernetii (lata 20.). Nie porzucono także działań wywiadowczych i współpracy z innymi organizacjami i tak warto przytoczyć współpracę Watykańskich służb specjalnych z Hotelem Lambert w latach trzydziestych i czterdziestych XIX wieku a zwłaszcza z Władysławem Zamojskim.
Sekretariat Stanu nie posiadał wyspecjalizowanej komórki, która analizowałaby spływające informacje i opracowywała kompleksowe raporty. Zadanie to leżało w gestii dostojnika piastującego stanowisko pierwszego sekretarza stanu (do czasu istnienia Państwa Kościelnego byli to kard. kard.: Ercole Consalvi, Giulio delia Somagli, Giuseppe Albani, Tomaso Bernetti, Luigi Lambruschini, Giacomo Antonelli). Wraz z końcem Państwa Kościelnego zanikła też i zdolność Watykanu do zbierania i przetwarzania wywiadowczych informacji użytecznych dla hierarchii papieskiej. Nastąpiło wyraźne odejście, choć nie całkowita rezygnacja, od zainteresowań politycznych na rzecz czysto religijnych.
W latach 30. XX wieku, belgijski dominikanin, ojciec Felix A. Morlion, utworzył organizację Centro d’informazione pro Deo, Centrum Informacyjne dla Boga. Ta europejska katolicka służba wywiadowcza swą siedzibę założyła w Lizbonie, stolicy neutralnej Portugalii. Po przystąpieniu USA do wojny w 1941 kontakt z ks. Morlionem nawiązał szef nowo utworzonych amerykańskich służb strategicznych – Office of Strategic Services gen. William Donovan. Efektem organizacyjnym tej współpracy było przeniesienie siedziby Pro Deo do Nowego Jorku i przejęcie przez OSS finansowania jej działań. Sprawozdania przekazywane Amerykanom nazywano Czarnymi Raportami. Po wyzwoleniu Rzymu VI 1944 siedzibę Pro Deo usytuowano w Watykanie. Umożliwiło to efektywniejsze wykorzystanie informacyjne księży katolickich oraz katolików, którzy przebywali w Niemczech lub służyli w niemieckich siłach zbrojnych. Także pozwoliło to na zlokalizowanie i złapanie szeregu zbrodniarzy wojennych.

Wybuch II wojny świat, stał się asumptem do stworzenia innej, bardziej wyspecjalizowanej, instytucji o charakterze wywiadowczym, Z polecenia Piusa XII arcybiskup Giovanni Battista Montini, podsekretarz ds. zwyczajnych Kościoła w sekretariacie stanu, późniejszy Paweł VI (1963-78), zorganizował Servizio per le Informazioni Vaticana (SIV), Watykańską Służbę Informacyjną, której początkowym celem było: „przekazywanie drogą radiową informacji dotyczących opieki społecznej od i do jeńców wojennych w Afryce Płn.”, a nie gromadzenie wywiadowczych informacji politycznych czy wojskowych. Kwatera główna SIV mieściła się w Watykanie. W 1946 Pius XII zlecił Morlionowi reorganizację SIV i połączenie jej z uaktywnionymi siatkami rozpoznawczymi zakonu jezuitów. W skład kierownictwa utworzonego pionu wywiadowczego wchodzili: szef – Janssens, generał zakonu, główny zastępca – arcybiskup Montini, p.o. sekretarza stanu, zastępcy – Schmider, dyrektor administracyjny jezuickiego biura wywiadowczego, i Morlion, dyrektor Pro Deo. Pion ten, ukierunkowany na walkę z komunizmem głównie w wydaniu stalinowskim, rozrósł się do rozmiarów dużej międzynarodowej agencji wywiadowczej. Organizacyjnie podzielony był na oddziały i sekcje zajmujące się poszczególnymi państwami. Do ważniejszych oddziałów należały: tzw. „specjalny” (działał pod przykryciem agencji prasowej Pro Deo i posiadał wiele filii na całym świecie) i wywiadu w Europie Wschodniej i Płd.-Wsch. (nadzorowany był przez Schmidera). W latach 60. XX w., w związku z narastającym radykalizmem w krajach Ameryki Łacińskiej, nadano nowe impulsy antykomunistycznym działaniom w tym regionie. Zresztą wojna wywiadowcza i propagandowa pomiędzy Sowietami a Watykanem trwała już od lat dwudziestych XX wieku. Nasiliła się ona od chwili dojścia do władzy Stalina.

Wracając do historii to rolę nieformalnej służby wywiadowczej Watykanu pełnił również Zakon Kawalerów Maltańskich. Nie bez znaczenia jest też zapewne – szczególnie w kwestii transferu informacji i środków finansowych – rola Opus Dei.

Choć Watykan do dziś wciąż zaprzecza, jakoby miał służby wywiadowcze, wewnątrz struktur kościelnych określa się je po prostu jako „Jednostka”. Nadzór nad nią sprawują kolejno urzędujący sekretarze stanu.

Służby kontrwywiadowcze: – Sprawami, które określamy zabezpieczeniem kontrwywiadowczym, zajmował się zakon dominikanów, który realizował tego rodzaju funkcje w ramach nałożonych nań obowiązków dbania o czystość doktryn kościelnych. Dopiero pojawienie się na przeł. XIX i XX wieku nowych doktryn teologicznych, jak też powstawanie w wielu krajach służb o tym charakterze, zmusiło Watykan do aktywniejszego działania na tym polu. Na polecenie sekretarza stanu kardynała Raffaela Merry del Vala, jego z-ca do spraw zagranicznych abp Umberto Benigni zorganizował, a pózniej w latach 1906-13 kierował, zakonspirowaną elitarną służbę kontrwywiadowczą (określaną jako tajna policja kościelna) Sodalitium Pianum, Sodalicję św. Piusa V (lub Stowarzyszenie Piusowe), znaną też pod inicjałami S.P. lub zaszyfrowaną nazwą la Sapiniere, „las jodłowy”, która śledziła (metodami właściwymi dla służb tego typu, jak wykorzystanie konfidentów, przechwytywanie korespondencji, inwigilacja osób) i dyskredytowała wpływy ruchów modernistycznych, liberalnych i lewicowych w kręgach kościelnych i świeckich. Do takich działań Watykan został zmuszony przez działania kolejnych „międzynarodówek komunistycznych” i aktywizacją się ruchów lewicowych jak i lewacko terrorystycznych. W tym czasie jego służby aktywnie współpracowały ze Scotland Yardem, francuska Surete, Austrowęgrami, Francją czy Grecją uprzedzając wielokrotnie o planowanych zamachach terrorystycznych. Po okresie nasilonej aktywności w latach 1912-13 działalność „S.P.” osłabła. W czasie I wojny światowej, w 1918 Benedykt XV nakazał jej definitywnie wstrzymać działania, a w 1921 oficjalnie ją rozwiązał. Mimo to w następnych latach, w innej postaci i jeszcze bardziej utajniona, zajmowała się wykrywaniem włoskich, radzieckich i masońskich szpiegów w Watykanie. W latach późniejszych jednym z szefów kontrwywiadu i propagandy watykańskiej był kardynał Józef Tomko. Z S.P. kontaktowali się także polscy działacze niepodległościowi związani z Piłsudskim. Już w 1909 roku kontakt taki realizował Tchórzewski później Trzciński a od 1911 roku Kuzitowicz.*

Pozwoliło to później na sprowadzenie w okresie dwudziestolecia zwłok św. St. Bobolii.

Służba kryptograficzna: – Bezpiecznemu przesyłaniu korespondencji kościelnej służyła przez wiele lat sieć tajnych kurierów. Stosowano wówczas najlepszy z systemów kryptograficznych szyfr podstawieniowy polialfabetyczny. Sprawami szyfrowymi zajmował się Watykański Oddział Kryptograficzny. Dla usprawnienia utajniania i dekryptażu korespondencji utworzono w grudniu 1915 roku (działającą do dziś) jednostkę kryptologiczną Reparto Crittografico, która w latach trzydziestych. opracowała trzy (też używane do chwili obecnej) trudne do złamania szyfry, tzw.: „czerwony”, „żółty” i „zielony”.

Cytując za innymi opracowaniami – Tak nazywa watykańskie tajne służby a nawet użycie tej nazwy w Wikipedii. Czy jest to jednak nazwa słuszna? Z ogólnego punku widzenia oczywiście tak, kościół po drugiej wojnie światowej stanął przed trudnym zadaniem, przeniknięcia za żelazną kurtynę. Nadto jego służby musiały zwalczać agentów komunistycznych. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku było to trudne jednak wybór Jana Pawła II zmienił te relacje. Wiadomo, że przez większą część pontyfikatu Jana Pawła II służbami tymi kierował abp Luigi Poggi, ale w 1998 r. przeszedł on na emeryturę. kierownictwo służb po nim objął kardynał Tarcisio Bertrone, który był też watykańskim sekretarzem stanu i osobą odpowiedzialną za publikację Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. 16 października 1978 roku papieżem został kardynał Karol Wojtyła. Jedną z jego pierwszych nominacji było powołanie biskupa Luigi Poggi na szefa Świętego Przymierza. Papieską służbą kontrwywiadu – Sodalitium Pianum – kierował wówczas słowacki kardynał Josef Tomko. Jan Paweł II połączył wkrótce obie służby, stawiając na ich czele biskupa Poggi i powierzając im ambitne zadania w ramach nowej watykańskiej „geopolityki wiary”. Rozpoczęła się ścisła współpraca watykańskiego wywiadu z amerykańską CIA. Stało się jasne, że celem nowego pontyfikatu będzie doprowadzenie do upadku komunizmu w Europie Wschodniej. Jedną z pierwszych wspólnych akcji Świętego Przymierza i CIA była operacja o kryptonimie „Otwarta Księga”, polegająca na masowym dostarczaniu – za pośrednictwem duchownych – antykomunistycznej literatury do krajów Europy Wschodniej, na Ukrainę i do krajów bałtyckich. Jednak dopóki prezydentem USA był Jimmy Carter, Ameryka niezbyt chętnie angażowała się w te działania. Wtedy właśnie Zbigniew Brzeziński, doradca Cartera, napisał w swoim pamiętniku zdanie: „Było jasne, że to Jan Paweł II powinien zostać wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych, a Jimmy Carter na papieża”. Niezależnie od tego służby watykańskie wspierały ludność Polski paczkami a nawet wsparcie finansowym.
Sytuacja zmieniła się, gdy w 1981 roku prezydentem USA został Ronald Reagan, syn irlandzkiego katolika, uważający – podobnie jak Jan Paweł II – komunizm za zło, które należało całkowicie wykorzenić. Jeszcze w tygodniach poprzedzających zaprzysiężenie Reagana zostały nawiązane kontakty między prezydentem Stanów Zjednoczonych a Janem Pawłem II oraz między biskupem Poggi a Williamem Caseyem, szefem CIA. Był to jeden z najbardziej skutecznych tandemów politycznych w historii. Święte Przymierze oraz amerykańskie CIA wymieniały stale informacje dotyczące działalności sowieckiego KGB i służb innych krajów komunistycznych. Zapobiegły w ten sposób m.in. planowanemu we Włoszech zamachowi na Lecha Wałęsę, pośredniczyły też w przekazywaniu funduszy na opozycyjną działalność „Solidarności” w Polsce. Nawet niewykrycie przez watykańskie służby przygotowań do zamachu na papieża, dokonanego w 1981 roku przez Turka Ali Agcę, nie podważyło zaufania Jana Pawła II do biskupa Poggi. Póki trwała operacja „Polska”, kierownictwo Świętego Przymierza pozostało w jego rękach. Papież przyjął dymisję szefa swego wywiadu dopiero po 14 latach służby, w kwietniu 1992 roku, gdy komunizm w Europie był już tylko wspomnieniem. Według niepotwierdzonych relacji Jan Paweł II wykorzystał też zwykłych wiernych do działań antykomunistycznych w ramach zwykłych struktur kościoła tworząc jedna z najdoskonalszych siatek szpiegowskich.

Watykan jak każde państwo ma jeszcze inne tajne służby. Organem o charakterze quasi-służby specjalnej jest też Vigilanza Vaticano, Strażnicy Watykanu, zwany też Głównym Urzędem Czujności, w ramach którego działa utworzona III 1999 swoista służba bezpieczeństwa Corpo della Vigilanza, kier.: Giovanni Baptista Re, Pedro López Quintana i Gianni Danzi, zajmująca się m.in. zapewnieniem bezpieczeństwa papieża, ochroną pomieszczeń watykańskich przed podsłuchami i innymi podobnymi przedsięwzięciami.” Tajne służby Watykanu rozpracowały tak zwaną mafię z Sankt Gallen. Wyjaśniając do największych wrogów Benedykta XVI należał belgijski, ultraliberalny kardynał Godfried Danneels. Sam Kardynał Danneels przyznał później w swojej biografii, że zorganizował „grupę podobną do mafii” sprzeciwiającą się polityce papieża Benedykta XVI. Grupa ta była nazywana „mafią z Sankt Gallen” i została założona w 1996 r. przez szwajcarskiego biskupa Ivo Fuerera. Jej członkowie tworzyli plany „zdecentralizowanego Kościoła po zakończeniu pontyfikatu Jana Pawła II”. Do grupy tej należał m.in. argentyński kardynał Jorge Maria Bergogolio SI, którego grupa próbowała umieścić na Tronie Piotrowym już w 2005 r. Udało się to w 2013 r. Gdy na balkonie Bazyliki Św. Piotra pojawił się nowy papież – Franciszek, towarzyszył mu kard. Danneels. Bendykt XVI zlecił swym służbom rozpracowanie tak zwanej „grupy z Burgii” wyjaśniając -„Szczególne miejsce na mapie belgijskiej pedofilii zajmuje Brugia, gdzie do 2010 roku biskupem był Roger Vangheluwe. Musiał wtedy ustąpić ze stanowiska, ponieważ udowodniono mu pedofilię. Wykorzystał seksualnie m.in. swojego bratanka, gdy ten miał zaledwie pięć lat. Później molestował go nawet po tym, jak został już biskupem. Kiedy sprawa miała wyjść na jaw, ówczesny prymas Belgii kardynał Godfried Danneels nakłaniał ofiarę do milczenia. W materiałach tzw. Komisji Adriaenssensa, powołanej przez władze kościelne do zbadania sprawy pedofilii wśród księży, znajduje się 475 zgłoszeń dotyczących tego procederu. Nazwisko Godfrieda Danneelsa pojawia się w około 50 dokumentach – w kontekście tuszowania afer. Warto tu wspomnieć, że “ukochanym dzieckiem” i “oczkiem w głowie” prymasa Danneelsa było Centrum Dojrzałych Powołań Kapłańskich w Antwerpii. Z czasem zamieniło się ono niemal w klub gejowski. Po licznych skandalach zostało w 1999 roku zamknięte, a jego dyrektor ks. Marc Gesquiere popełnił później samobójstwo. Komentatorzy religijni w Belgii byli przekonani, że po tych wszystkich skandalach Godfried Danneels raz na zawsze usunie się z życia publicznego. Tymczasem 13 marca 2013 roku pojawił się u boku Franciszka w logii bazyliki św. Piotra, gdy ogłaszano wynik konklawe. Później Franciszek zaprosił go osobiście na obrady Synodu Biskupów ds. Rodziny jako swojego specjalnego gościa. W 1984 roku ­– gdy prymasem Belgii był kardynał Godfried Danneels – katolicki ksiądz Jozef Barzin założył w Antwerpii działającą jawnie i ogłaszającą się w mediach Ekumeniczną Grupę Roboczą Pedofili. Dziś twierdzi on, że była to tylko grupa samopomocy. Jednak deklaracja ideowa tej organizacji nie pozostawia wątpliwości. Można w niej przeczytać, że celem istnienia formacji jest “podnoszenie świadomości Kościoła o zjawisku pedofilii, przekazywanie informacji oraz przeciwdziałanie uprzedzeniom”. Kościół miał stał się “miejscem spotkań dla pedofilów w celu wymiany poglądów (…) w duchu otwartości, szacunku i niezawodności.”
W największym katolickim tygodniku w Belgii “Kerk & Leven” (Kościół i Życie) rozprowadzane były wówczas broszury z nowej dziedziny naukowej, tzw. “pedophile study”, w których można było przeczytać m.in.: „Wiele kontaktów seksualnych między osobami starszymi i dziećmi nie musi być szkodliwych, są też kontakty seksualne, które są przyjemne i cenne dla dzieci.
Dojrzały mężczyzna próbujący umieścić swego penisa w pochwie dziewczynki lub odbycie chłopca, w większości przypadków wie, że to będzie bolało dziecko. Dlatego więc pedofile często rezygnują z tego. Co więc robią? Rozmawiają, śmieją się razem, wspólnie grają itp. Kochający się nawzajem pedofile i dzieci czują się dobrze ze sobą. Pokazują swoje genitalia. Dorośli masturbują chłopca lub dziewczynkę, albo zadowalają się oglądaniem dziecka i pozwalaniem, by ich masturbowało.”
Autorzy broszury rozpowszechnianej przez katolicki tygodnik “Kerk & Leven” uspokajali rodziców:
„Przyjaźń między pedofilem a dzieckiem nie powinna być powodem do paniki. Nie ma również żadnych powodów do obaw. Nawet gdy się dowiesz, że w ich związku dochodzi do kontaktów seksualnych. Trzeba mieć zaufanie do swojego dziecka. Jeśli twój syn lub córka czują się w tym związku dobrze, to znaczy, że związek ten nie jest szkodliwy.”” W 2010 r. policja znalazła w domu kardynała Danneelsa akta sprawy znanego pedofila-mordercy Marca Dutroux.

Dutroux twierdził, że jedynie dostarczał dzieci na pedofilskie przyjęcia uczęszczane przez przedstawicieli belgijskich i europejskich elit. (Tak się akurat składa, że w mailach marzącego o „katolickiej wiośnie” Johna Podesty konspirolodzy dopatrzyli się pedofilskich słów kodowych, mających jakoby rzekomo wskazywać, że Podesta uczęszczał na podobne imprezy „z pizzą, ping-pongiem i bogatym wyborem serów”.) Część zeznań pokrzywdzonych została skompilowana w książce „Dossier X”. Znalazły się tam opisy pedofilsko-sadystyczno-satanistycznych rytuałów z udziałem przedstawicieli belgijskich elit (na liście podejrzanych byli też członkowie belgijskiej rodziny królewskiej, przedstawiciele „braci miłosierdzia”* a także Polak -Dariusz Rosati ). Część z tych osób była powiązana z tajnymi służbami i uczestniczyła w budowie siatek Gladio. Powiązany był zaś z nimi prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz oraz pułkownik armii USA Michael Aquino, specjalista od wojny psychologicznej, twórca satanistycznej Świątyni Seta, łączony z szeregiem skandali pedofilsko-satanistycznych w USA. (Co ciekawe, z działalnością płka Aquino jest łączony dziwny zgon brytyjskiego konspirologa Maxa Spiersa, do którego doszło dwa lata temu w Warszawie). W rezygnację Bendykta XVI także zaangażowane były służby Watykańskie, zdaniem Socciego papież zrezygnował ze sprawowania urzędu, ale nie z papiestwa, czego potwierdzeniem mają być zadziwiające słowa Benedykta XVI z 27 lutego 2013 r. o tym, że przyjęcie posługi Piotrowej jest „na zawsze”, a „decyzja o rezygnacji z czynnego sprawowania posługi nie odwołuje tego”! Na skutek tego powstała sytuacja trudna do zinterpretowania: jest papież Franciszek i papież emeryt Benedykt XVI, który zachował białą sutannę (początkowo tłumaczono to brakiem czarnej), imię papieskie, nie całuje następcy w Pierścień Rybaka, mieszka na Watykanie, pojawia się publicznie, a jego portret towarzyszy dorocznej odnowie przysięgi Gwardii Szwajcarskiej. Co dziwne otrzymuje też tajne raporty.
Z jakiegoś powodu Pan Bóg utrzymuje Benedykta XVI w niezłym zdrowiu i kondycji. On sam – również z jakichś powodów – zachował przy sobie atrybuty i symbole papiestwa. Zaś Franciszek nie tylko to toleruje, ale i mówiąc o sobie, że jest jedynie „biskupem Rzymu”, jakby ustępuje miejsca Benedyktowi XVI. „Znawcy tematu uważają, że obecnie w samym Watykanie doszło do niejako podziału służb specjalnych. Dwóch papieży to dwa problemy.

Papież Franciszek zyskał miano „papieża SJW”. Dużo miejsca poświęca w swoim nauczaniu poświęca ekologii, feminizmowi, otwieraniu się na masową nielegalną imigrację czy opozycji Donaldowi Trumpowi. Po zwycięstwie wyborczym Donalda Trumpa, papież Franciszek został nazwany nawet przez „Wall Street Journal” „nowym przywódcą światowej lewicy”. Mamy więc początek „katolickiej wiosny” wymarzonej przez Podestę. Nie ma się co łudzić – w obecnej sytuacji Watykan jest ośrodkiem politycznym, który nie jest nam przyjazny.

Problem jednak w tym, że poglądy papieża Franciszka są równie przestarzałe jak Hillary Clinton. Pasowałyby do świata, w którym Hillary niszczyłaby cywilizację zachodnią, ale nie pasują do świata, w którym rozpoczęła się populistyczna rewolta i fronda wewnątrz elit. Idee papieża Franciszka oraz stojącej za nim grupy z Sankt Gallen zmierzają na śmietnik historii.

Kim wobec tego był Jan Paweł II? Na pewno był Wtajemniczonym. Znana jest relacja mówiąca o tym, że w 1953 r., podczas górskiej wycieczki ze studentami odprawił Mszę św. „twarzą do ludu”. Powiedział zdziwionym towarzyszom wędrówki, że za kilka lat zostaną wprowadzone właśnie takie zmiany w liturgii. Skąd to wiedział? W 1953 r. był jeszcze „szeregowym” księdzem, odciętym za Żelazną Kurtyną, który w Rzymie spędził tylko dwa lata (1946-1948) na studiach. W 1953 r. na Stolicy Piotrowej zasiadał Pius XII i takich zmian nie planował, podobnie zresztą jak jego następca Jan XXIII. Z pewnością Karol Wojtyła nie był też pięknoduchem, tylko pragmatykiem znakomicie poruszającym się w szarym świecie tajnych służb i dyplomacji. Szef CIA William Casey (Kawaler Maltański) odwiedzając w latach 80-tych papieża Jana Pawła II był zdziwiony tym, że na półkach jego biblioteczki znajdowały się publikacje dotyczące strategii wojny nuklearnej oraz zbrojeń. Casey pokazywał mu zdjęcia satelitarne m.in. instalacji wojskowych państw Układu Warszawskiego a papież komentował je jak znawca. To oczywiście nie jedyny przypadek flirtu papieża z tajnymi służbami. Jan Paweł II potrafił też znaleźć kanał porozumienia z Mossadem podczas śledztwa w sprawie zamachu z 1981 r. Za przekazane informacje nagrodził Żydów wizytą w rzymskiej synagodze, ale nie przeszkadzało to temu, że w latach 90-tych jego dyplomacja ostro atakowała Izrael mocno angażując się w projekt przekazania jerozolimskiego Starego Miasta pod kontrolę międzynarodową. Był też Papieżem Tradycji Pierwotnej Niczym Wielki Mag jeździł po całym świecie, by odnajdywać iskry tej „zapomnianej, pradawnej wiedzy”. Spotykał się z Dalajlamą, indiańskimi szamanami, hinduskimi guru i kapłanami voodoo z Afryki, tak jakby wierzył w suficki czy sabatejski dogmat o tym, że boskie cząstki istnieją w każdej religii. Nazywając Żydów „naszymi starszymi braćmi w wierze” dosłownie zaś cytował Towiańskiego. Jednocześnie był papieżem mocno dowartościowującym ludowy, magiczny katolicyzm. Często widziano w Janie Pawle II Słowiańskiego Papieża przepowiedzianego przez Juliusza Słowackiego*. Jeśli chodzi o wewnątrzkościelną politykę, Janowi Pawłowi II można bardzo wiele zarzucić z pozycji konserwatywnych i tradsowskich. Opis tej krytyki znacznie wykraczałby poza ramy tego artykułu, ale ogólnie można stwierdzić, że posoborowa „destrukcja” była w Kościele kontynuowana. To jednak tylko część prawdy. O. Malachi Martin w swojej książce „Windswept House” zauważył jedną kluczową rzecz: kardynał Wojtyła żyjąc pod komunizmem i stykając się z władzami PRL nauczył się gry na przeczekanie. Zarówno w relacjach z partyjnymi sekretarzami jak i z kościelnymi modernistami miło się uśmiechał, wiele obiecywał, dużo deklarował, podpisywał nic nie znaczące papierki, chodził na ustępstwa, ale realizował strategię Kwintusa Fabiusza Cunctatora. Skoro nie mógł zaatakować systemu od frontu, ani nawet od flanki, to przeciągał starcie tak długo, by przeciwnik sam umarł śmiercią naturalną. Udało się to z komunizmem i w pewnej mierze również z kościelnym modernizmem. Z punktu widzenia modernistycznych spiskowców Jan Paweł II żył za długo. Za jego pontyfikatu nie udało im się wprowadzić zmian polegających na rozmontowaniu instytucji papiestwa i jeszcze większej deformacji religii katolickiej. Pontyfikat Jana Pawła II trwał prawie 27 lat. W tym czasie SIV realizował ściśle wytyczne Jana Pawła II. W 2012 roku przeciekła informacja, że Jan Paweł II kierował wywiadem watykańskim jak wywiadem państwa świeckiego, że na jego polecenie zostali umieszczeni śpiący agenci, …że podobno wydał zgodę by zakonnicy i kapłani poświęcający się tej służbie zakładali nawet rodziny i zawierali związki małżeńskie aby bardziej się zakonspirować. Na jedno tylko Jan Paweł II nie dawał nigdy zgody, na sodomie i pedofilie. Złe języki mówiły, że powstała tajna służba lub pion likwidujący te zjawisko. To tych działań obawiali się moderniści z kardynałem Godfriedem Danneelsem na czele.

Do tego pozytywnego czasu działań należy doliczyć prawie 8 lat rządów jego następcy Benedykta XVI, który poczuł się na tyle pewnie, by zacząć cofać część posoborowych zmian. Okres rządów teamu Wojtyła-Ratzinger zaczynał się wtedy, gdy w USA rządził Jimmy Carter, kończył za czasów Baracka Obamy. Świat się mocno przez ten czas zmienił, ale papiestwo przetrwało a wielu soborowych modernistów (tych od intronizacji Lucyfera) trafiło w tym czasie prosto do Piekła. Prometejski, turbosłowiański papież Tradycji Pierwotnej ocalił więc Kościół już przez samo to, że tak długo żył. I nie dał się zabić, choć zorganizowano ponoć na niego ponad 20 zamachów. Na śmierci Jana Pawła II zależało bardzo wielu osobom. Od komunistów, poprzez liberalnych globalistów do kościelnych modernistów. Przykładem tej zbieżności interesów był zamach z 13 maja 1981 roku przeprowadzony na Placu Św. Piotra w Watykanie. Agca miał powiązania z tajnymi służbami i to nie jednymi. O ile tzw. bułgarskie ogniowo było fabrykacją CIA (do czego przyznał się później dyrektor Agencji Robert Gates), to amerykańskie służby miały dowody na udział GRU w spisku, które później z niewiadomych powodów zataiły.
Jak czytamy to „Kengor ujawnił, że dotarł do „supertajnych materiałów wywiadu amerykańskiego”, dotyczących próby zamordowania 13 maja 1981 r. na placu Świętego Piotra w Rzymie Jana Pawła II przez tureckiego zamachowca Mehmeta Alego Agcę. Informacje te – zdaniem Kengora – potwierdzają rolę sowieckiego wywiadu wojskowego GRU, kierowanej przez Jurija Andropowa (późniejszego przywódcę ZSRR) policji politycznej i wywiadu KGB w zamachu na Ojca Świętego.

Niniejszy artykuł nie jest ani polityczny ani nie prezentuje określonej wiary. Ma charakter tylko i wyłącznie informacyjny.

Tansman

 

* Walczący Mnisi – Nazwa ta pojawiła się w opracowaniach wywiadu radzieckiego, faktyczna nazwa nigdy nie została poznana. Prawdopodobnie pojawili się w XII wieku jako pojedynczy mnisi wyuczeni sztuk walki i przetrwania dla inwigilacji a być może też ochrony.

*Do początków 1915 roku.

*Rada belgijskich Braci Miłosierdzia – mimo zakazu Watykanu – ogłosiła 12 września, że nadal będzie oferować eutanazję psychicznie chorym pacjentom w prowadzonych przez zakon ośrodkach psychiatrycznych. Katechizm Kościoła Katolickiego wyraźnie zabrania eutanazji i tzw. wspomaganego samobójstwa. Punkt 2277 stanowi: „Eutanazja bezpośrednia, niezależnie od motywów i środków, polega na położeniu kresu życiu osób upośledzonych, chorych lub umierających. Jest ona moralnie niedopuszczalna. W ten sposób działanie lub zaniechanie działania, które samo w sobie lub w zamierzeniu zadaje śmierć, by zlikwidować ból, stanowi zabójstwo głęboko sprzeczne z godnością osoby ludzkiej i z poszanowaniem Boga żywego, jej Stwórcy. Błąd w ocenie, w który można popaść w dobrej wierze, nie zmienia natury tego zbrodniczego czynu, który zawsze należy potępić i wykluczyć”.

* Juliusz Słowacki był także powiązany z wywiadem zarówno Polskim (Hotel Lambert) jak i Brytyjskim.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *