problemy niemiec

Problemy Niemiec

Dziś Angela Merkel, której niedawno poparcie sięgało 38% dziś ma problemy z zawiązaniem koalicji. Jej poparcie spadło zaledwie do 28%, nadto w samej CDU młodzieżówka widząc fiasko negocjacji koalicyjnych wezwało samą Merkel do ustąpienia. Dla samej CDU nie jest to łatwy problem do rozwiązania, gdyż Merkel przez lata swej władzy skutecznie eliminowała opozycję w swej partii i tak naprawdę nie ma jej kim zastąpić.

Drugim problemem jest sprawa samej Unii. Według Merkel to kwestie wewnętrzne samej Unii, dotychczas jej polityka na przeczekanie się sprawdzała – negocjacje i rozmowy od szczytu do szczytu ale ta kunktatorska polityka kiedyś musiała się skończyć.

Lepiej nie rządzić wcale niż rządzić źle” powiedział Christian Lindner, lider partii FDP, który stwierdził, że nie widzi szansy porozumienia i zakończył rozmowy.

Koalicja chadeków i SPD jest najlepszym wariantem dla Niemiec – w każdym razie lepszym od Jamajki (CDU, CSU, FDP, Zieloni), nowych wyborów czy rządu mniejszościowego” – powiedział Seehofer. Po spotkaniu z prezydentem szef SPD Martin Schulz, który wcześniej pomimo sugestii ze strony CDU kategorycznie wykluczał rozmowy z Merkel, zasygnalizował gotowość do podjęcia dialogu. Warunkiem rozpoczęcia rozmów jest jednak zgoda całej partii. Jest to sprytny wybieg bowiem poparcie dla SPD spadło w wyniku wcześniejszej koalicji do niespełna 20% – proces podobny jakim podlegała Samoobrona w koalicji z PiS-em w Polsce.

Merkel powiedziała w sobotę w Kuehlungsborn, że jest zdecydowanie przeciwna rozpisaniu przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Oceniła pozytywnie wspólne rządy z socjaldemokratami w minionych czterech latach i zasygnalizowała gotowość do kontynuowania takiej koalicji.

Nie uważam za słuszne, by w sytuacji, gdy nie wiemy, co począć z wynikiem (wyborów), ponownie wzywać ludzi do głosowania” – powiedziała Merkel na zjeździe regionalnej organizacji CDU z Meklemburgii-Pomorza Przedniego.

W tej sytuacji prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który chce uniknąć przyspieszonych wyborów, podjął działania w celu nakłonienia Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) do zmiany decyzji o przejściu do opozycji. Jednak SPD ma złe doświadczenia z udziału w ubiegłych dwu koalicjach. Sukcesy rządu Angeli Merkel szły z reguły na konto jej partii, a odpowiedzialność za porażki spadała na barki wszystkich uczestników koalicji. W rezultacie SPD traciła popularność. W 2005 roku miała 34,2 proc. poparcia, a więc zaledwie 1 pkt proc. mniej niż CDU/CSU. W ostatnich, wrześniowych wyborach już zaledwie 20,5 proc.

Nie oznacza to, że Niemcy są słabe. Rząd może powstać do końca marca 2018 roku, a nawet jeśli nie dojdzie do koalicji to pozostają dwa wyjścia – albo rząd mniejszościowy albo procedura wyborów parlamentarnych kanclerza. Inną alternatywą jest skierowanie na lewo chadeków i przyjęcie prosocjalnej polityki. W każdym przypadku Niemcy nie będą grały tak jak chcą Stany Zjednoczone a zwłaszcza D. Trump. Ameryka powinna zrozumieć, że Europa środkowo – wschodnia jest strefą wpływu Niemiec. Niemcy w przeciwieństwie do Polski mają dwie opcje – wschodnią i zachodnią. Niemcy jako jedno z niewielu państw utrzymują poprawne kontakty z Rosją jako ważnym partnerem gospodarczym i politycznym. Zwiększanie kosztów na zbrojenie nie jest konieczne jakby chciała to Ameryka, gdyż dla Niemiec Rosja nie jest i nie będzie zagrożeniem. Władze Polski robią błąd ochładzając z Niemcami stosunki i po części prowokując opinię niemiecką jak chociażby w kwestii niezasadnych odszkodowań. Złą politykę robią też niektóre polskie media społecznościowe grożąc, że Niemcy chcą wyrzucić Polskę ze strefy Schengen.

Zarzucany brak wrażliwości wobec postkomunistycznych państw UE nie jest tylko cechą SPD, dotyczy wielu partii w dawnej Europie Zachodniej. Tam prawie nikt nie zauważył emancypacji tego regionu, a może po prostu nie może się z nią pogodzić, że nie Niemcy są zagrożeniem lecz chociażby Francja. Przejściowe problemy polityczne nie przekładają się w Niemczech na gospodarkę – niemiecka gospodarka jest mocno rozpędzona. Listopadowy odczyt PMI dla niemieckiego przemysłu mówi o wzroście tego indeksu do 62,5 pkt. Jak na razie nastrojom gospodarczym w Niemczech niewiele zaszkodziło zamieszanie związane z tworzeniem nowego niemieckiego rządu. Wprawdzie załamały się rozmowy o utworzeniu koalicji rządzącej przez centroprawicową CDU/CSU (partię kanclerz Angeli Merkel), liberalną FDP i Zielonych. Pojawiło się ryzyko nowych wyborów parlamentarnych lub utworzenia przez Merkel niestabilnego rządu mniejszościowego. Indeks nastrojów IFO i wskaźnik PMI wskazuje wyraźnie, że niepewność polityczna nie zaczęła jeszcze ciążyć gospodarce. Wszystko wskazuje na to, że dane za czwarty kwartał powinny być dobre. Instytut ekonomiczny IFO podwyższył niedawno prognozę wzrostu gospodarczego Niemiec na 2017 r. z 1,9 do 2,3 proc. Wzrost gospodarczy w 2018 r. ma przekraczać 2 procent. Sytuacja w Niemczech jest doskonałą ilustracją fenomenu widocznego w tym roku w strefie euro – znakomite nastroje i silny wzrost gospodarczy występują obok politycznej niepewności. Dobrej koniunkturze u nas w Niemczech towarzyszy w tym roku wyraźna poprawa sytuacji gospodarczej w całej strefie euro, do której przyczyniła się luźna polityka Europejskiego Banku Centralnego. Opublikowany w czwartek wskaźnik PMI dla przemysłu strefy euro sięgnął w listopadzie, według wstępnych danych, 60 pkt, czyli najwyższego poziomu od 2000 r. Gospodarka Niemiec jest najsilniejsza w Europie. Prowadzimy też otwartą politykę wsparcia i wielu właścicieli nieruchomości oraz hoteli korzysta na niej, gdyż rząd zapewnia pokrycie kosztów za imigrantów tam zamieszkujących.

 

Dla HP

Johan Bunke

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *